20 kwietnia 2017, Maciej Piotrowski

Warhammer 40.000: Dawn of War III – wojna ma wiele barw

Kategoria: Gry Gry komputerowe, Tematyka: Warhammer 40K Relic Entertainment strategia, Producenci: Relic Entertainment

Wojna się nie zmienia? Dawn of War III temu przeczy. Mimo iż coraz bliżej mu do innych strategii, wciąż ma w sobie to „coś”. No i jeszcze klimat – palce lizać!

Wojna na cukierki

Nie da się zaprzeczyć, że seria Dawn of War od Relic Entertainment zapisała się już złotymi zgłoskami w annałach gatunku komputerowych strategii. Kultowe, spowite mrokiem uniwersum Warhammer 40K, arcyciekawi bohaterowie i dość niecodzienna mechanika, która z każdą odsłoną i kolejnym dodatkiem mocno ewoluowała – coś takiego po prostu nie mogło ujść uwadze fanów bardziej wymagającej rozgrywki. 

Aż dziw, że przy tak oddanej społeczności graczy cykl Dawn of War zamrożono na blisko 8 lat. Tymczasem oczekiwania rosły i rosły. Trudno się więc dziwić, że zapowiedziany oficjalnie w zeszłym roku Warhammer 40.000: Dawn of War III nie spotkał się wcale z tak entuzjastycznym przyjęciem jak można byłoby przypuszczać. Dla najzagorzalszych fanów - nie po tym co pokazano.

Ale to było dawno. Teraz, gdy gra lada dzień trafi na półki sklepowe czas położyć kres wszystkim tym narzekaniom na cukierkową grafikę. Bo wierzcie lub nie, ponurego klimatu, hektolitrów krwi i walających się trupów wciąż tutaj nie brakuje. Co więcej, walka jest znacznie bardziej złożona niż początkowo mogłoby się wydawać. Innymi słowy - Dawn of War powraca, i to w niebywale dobrej formie.

Dawn of War III rządzą bohaterowie

I nie ma w tym krzty przesady. Elitarne jednostki są na polu bitwy niczym kosiarka do trawy. Nie oznacza to jednak wcale, że nie da się ich pokonać. Twórcy doskonale zdawali sobie sprawę z targających graczami wątpliwości czy aby ich wprowadzenie nie naruszy balansu rozgrywki. 

Dlatego właśnie podczas kampanii fabularnej, która kręci się wokół tajemniczej Włóczni Khain’a, kilkukrotnie pokazują nam jak kruchy potrafi być żywot tych zdawałoby się mocno dopakowanych jednostek.

Dawn of War III - eldarowie, kosmiczni marines i orkowie

Ciekawie Was zapewne jak przedstawia się sama historia opowiadana w 17 przygotowanych misjach. Cóż, rozkręca się wyjątkowo powoli, a i sposób jej prezentacji nie jest jakoś szczególnie widowiskowy. 

Ot, trzech bohaterów z trzech zwalczających się frakcji – Gabriel Angelos z zakonu Krwawych Kruków, Gorgutz - herszt Orków oraz Macha, arcyprorokinii Eldarów zostaje uwikłanych w intrygę, która może zmienić rozkład sił we wszechświecie. Oczywiście nie wszyscy są tego świadomi, ale powolne odkrywanie jakiejś czającej się mroku złowrogiej siły od zawsze było przecież kwintesencją Dawn of War.

Znacznie ciekawiej prezentują się same misje. Zwiększający się w ich trakcie obszar działania nie jest może niczym nowym, ale potrafi przynieść sporo niespodzianek. Co więcej, niektóre stawiane przed nami zadania naprawdę zaskakują. I to nie tyle stopniem złożoności czy trudnością postawionego przed nami wyzwania, ale samym pomysłem. 

Niech za przykład stanowi jedna z pierwszych misji Orków. Cel – budowa wielkiego działa został osiągnięty. Kłopot w tym, że działo stoi poza naszą główną bazą, a Eldarzy nie odpuszczają stale je atakując. W tym momencie na ekran „wjeżdża” zadanie – przetransportować działo do bazy. Nie wyjaśnia jednak jak to zrobić. 

Na nic klikanie. Działo to stacjonarny grzmot, który nigdzie nie zamierza się ruszyć. No to jak to do licha zrobić? Rozwiązanie przyszło samo – wystarczyło strzelić z działa, by siła odrzutu przesunęła ja o kilkadziesiąt metrów. I tak, kilka razy… Nie powiem, uśmiałem się oglądając to na ekranie.

Dawn of War III - kosmiczny odrzut wielkiego działa

StarCraft 40.0000

Ale misje misjami. Ważniejsza od nich jest mechanika rozgrywki. Relic znów postanowił z nią poeksperymentować wprowadzając do gry tak znane z innych strategii zakładanie bazy i budowanie budynków. Wciąż jednak zachowano specyficzny mechanizm zdobywania surowców poprzez zajmowanie specjalnie oznaczonych punktów na mapie.

Dzięki nim możemy tworzyć nowe jednostki, ulepszać je oraz stawiać wspomniane już budynki. Uspokajam jednak wszystkich, którzy bali się problemów z balansem ekonomii - zarządzanie zdobywanymi punktami wcale nie jest takie proste. Sączą się one dość powoli, a zakupy potrafią być wyjątkowo kosztowne. 

To zaś prowadzi do sytuacji, że nierzadko na pole walki nie jesteśmy w stanie wystawić więcej niż kilka oddziałów jednocześnie. I dobrze, bo dzięki temu znacznie szybciej uczymy się, że w Dawn of War III nie liczy się ilość jednostek (no może poza Orkami), a dobre poznanie i efektywne wykorzystanie wszystkich ich umiejętności. 

Dawn of War III - orkowie w szale bitewnym

To zresztą absolutna konieczność, bo bez tego misje zaplanowane średnio na godzinę z hakiem będą trwały znacznie dłużej. O ile w ogóle uda nam się je ukończyć bez rzucania myszką po ścianach.

Najlepszym przykładem dobrego rozeznania umiejętności są Eldarzy. Ich specyficzny styl walki, bramy pajęczego traktu dodające bonusy podczas walki czy choćby specjalne pola temporalne spowalniające wrogów albo też śpiewająca włócznia Machy, którą może rzucać na odległość nakładając tym samym „kary” na otaczające ją wrogie jednostki – to wszystko wymaga doskonałego zgrania ze sobą. I błyskawicznej szybkości reakcji. Stąd porównanie do Starcrafta.

Zresztą trudno uniknąć tego typu porównań budując tak złożoną mechanikę. Obejmuje ona nawet możliwość ukrywania się jednostek czy to w wysokiej trawie czy w czymś na kształt wylotów gorącego powietrza. Powracają tu też osłony, choć w nieco zmienionej formie.

Dawn of War III - walki na dużą skale

Oczywiście są i różnice. Pierwsza to doktryny wojenne czyli specjalne zdolności, które wybieramy przed misją dla jednostek elitarnych i całych armii. Niby dotyczą one błahostek pokroju dodatkowej tarczy dla konkretnych oddziałów albo jakiejś specjalnych, czasowych umiejętności, ale ich dodanie potrafi znacząco zmienić układ sił na polu bitwy. 

Druga to specjalne super zdolności, które mogą być aktywowane po skumulowaniu określonej liczby punktów elitarnych. Co prawda zrzucenie na głowy maszerującej na nas armii deszczu asteroid albo walnięcie w nich sterowalnym orbitalnym laserem to lekka przesada, ale ileż sprawia satysfakcji.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że cała kampania to tylko preludium przed głównym daniem – trybem wieloosobowym. Dla własnego dobra lepiej ją jednak skończyć nim bez zastanowienia wskoczycie w wir sieciowych potyczek. 

Dawn of War III - zdolność specjalna Eldarów

Multi dla prawdziwych wyjadaczy

Gdy kilka tygodni temu, na zamkniętym pokazie ogrywałem jeszcze nie ukończony w całości tryb wieloosobowy, już czułem, że to nie będzie zabawa dla domorosłych strategów, którzy wyrwą z życiorysu może ze 2 godzinki na grę. 
By cokolwiek zdziałać w sieciowym Dawn of War III trzeba nie tylko dobrze poznać wszystkie jednostki, ale i umiejętnie nim zarządzać, co w wirze walki, gdzie ścierają się nie 2, a 4 armie (2 vs 2) potrafi przyprawić o ból głowy.

Co więcej, w multi właściwy dobór doktryn jest jeszcze ważniejszy niż podczas zabawy w pojedynkę. Wystarczy drobny błąd, złe pokierowanie armii bądź niedogadanie się z sieciowym partnerem by cały misterny plan legł w gruzach.  
Co ciekawe, twórcy nawet z tych zamkniętych pokazów i ostatnich beta testów wyciągnęli lekcje wprowadzając pewne modyfikacje do mechaniki obrony głównego celu potyczek sieciowych czyli głównego źródła mocy. Teraz, w razie ataku można je na chwilę „schować” przez co staje się niewrażliwe na strzały, a my mamy ostatnią szansę na odparcie szturmu.

Dawn of War III - walki na murach

Chodź, pomaluj mój świat!

Opisując Dawn of War III nie sposób pominąć jednej dodatkowej atrakcji tej odsłony serii. Chodzi oczywiście o Malarza Armii. Dla zagorzałego fana bitewnego Warhammera 40.000, który zjadł zęby na malowaniu figurek będzie to pewnie jedynie miły bonus. Szczególnie, że wszystkie udostępnione tutaj kolory to oficjalne barwy istniejących farbek Citadel.

Dla pozostałych, a już na pewno dla graczy, którzy zamierzają spędzić na sieciowych polach bitew kolejne miesiące Malarz Armii będzie nieodłącznym towarzyszem tej przygody. No bo kto by nie chciał od podstaw stworzyć własnych barw dla swojej armii, którą później wystawi do walki. 

Dawn of War III - malarz armii

Igraszki przerywane

Niestety, nie wszystko w Dawn of War III wygląda równie atrakcyjnie. Owszem, oprawa graficzna ustawiona na maximum, jest lepsza od tego co widziałem wcześniej na zamkniętym pokazie, ale to wciąż nie ten poziom, który widzieliśmy na zdjęciach prezentowanych przez producenta. Co gorsze, przy większych bitwach, gdy na ekranie zaczyna się chaos, ciężko odróżnić jedne jednostki od drugich.

Można też przyczepić się do niepotrzebnie rozwleczonych misji. Co prawda, dotyczy to tylko niektórych z nich, ale przy tak długim procesie produkcji można było bardziej się postarać. Podobnie jak z całkowitym brakiem przerywników filmowych z prawdziwego zdarzenia. Owszem, sceny fabularne na silniku gry ogląda się miło, ale nic nie zastąpi efektownie pokazanego fabularnego twistu.

Dawn of War III - historia opowiadana na silniku gry

Największe zastrzeżenia mam jednak do zupełnie czego innego. Wyobraźcie sobie sytuacje – gracie sobie w najlepsze w kampanię fabularną Dawn of War III ratując właśnie swój tyłek od nagłej przegranej, gdy tu nagle…na ekranie pojawia się komunikat o błędzie połączenia z serwerami Relic Entertainment. Myślicie pewnie – ot, komunikacik, który jedynie informuje, że coś tam się w tle pokiełbasiło. Niestety, w tym przypadku to coś znacznie, znacznie więcej. 

Do głowy by mi nie przyszło, że utrata połączenia z serwerami Relic oznacza koniec zabawy. Tak, koniec, finito, the end…przynajmniej do czasu przywrócenia komunikacji. Nie żebym nie znał tego rozwiązania z innych gier. Po prostu tutaj jakikolwiek problem na linii gra – sieć producenta oznacza nie tyle zastopowanie rozgrywki, a wyjście do menu głównego i całkowitą niemożność kontynuowania zabawy. 

Jeśli na domiar złego nie zapisałeś wcześniej stanu gry, bo Dawn of War III nie ma systemu autozapisu, to musisz zaczynać całą misje od samego początku. Ktoś jeszcze dziwi się mojej irytacji? To niech pogada z moją myszą, która ten incydent ledwie przetrwała.

Dawn of War III - imperialny rycerz

Nie taki Dawn of War II straszny jak go malowano

Tyle gorzkich słów wylano na Dawn of War III jeszcze przed jej premierą. A to nie podobała się cukierkowa grafika, a to znowu zarzucano twórcom odejście od sprawdzonych rozwiązań i zastępowaniu ich uproszczoną rozgrywką. Tymczasem okazało się, że w tym pozornym szaleństwie od początku tkwił niezwykły potencjał na stworzenie czegoś nowego z zachowaniem własnego niepowtarzalnego charakteru i klimatu.

Koniec końców Warhammer 40.000: Dawn of War III to ciekawa, nieźle przemyślana, zabawna i szalenie satysfakcjonująca pozycja. Co najlepsze, tytuł ten przypomniał mi za co tak cenię pecetowe strategie. Złożoność rozgrywki i jej dynamika to rzeczy nie do odtworzenia w konsolowym środowisku. I piszę to jako gracz ostatnio przede wszystkim konsolowy. Jednak co PC to PC.

Dawn of War III - potyczka Kosmiczni Marines kontra Eldarzy

Ocena końcowa:

  • intrygująca opowieść w kampanii fabularnej
  • 3 całkowicie odmienne frakcje
  • zmieniona, ale wciąż unikatowa mechanika rozgrywki
  • zabawne pomysły na zadania w czasie niektórych misji fabularnych
  • doktryny wojenne wpływające na przebieg potyczek
  • przemyślany tryb wieloosobowy
  • niezła oprawa audiowizualna
  • malarz armii jako miły dodatek
  • doskonały klimat Warhammera 40.000
     
  • nieco kłopotliwe tłumaczenie orkowej mowy
  • brak przerywników filmowych z prawdziwego zdarzenia
  • wymóg stałego połączenia z siecią, nawet w czasie rozgrywania kampanii fabularnej
  • drobne błędy techniczne
     
  • Grafika:
     dobry plus
  • Dźwięk:
     bardzo dobry
  • Grywalność:
     dobry plus

92%

Dobry Produkt

Sonda

Czy uważasz, że tego typu strategie jak Dawn of War III powinny trafić też na konsolę?

  • 11
  • 12
  • 3
  • 3
  • 14
Głosowanie dostępne tylko w wersji PC. Już wkrótce wersja moblina.

Komentarze

  • G-36_Rebel, #

    Zrobili to czego Blizzard nie umiał zrobić. Wydaje się że świetnie:
    1) rozwinięto mapy pod względem strategii zajmowania pozycji.
    2) Nie udziwniono do granic możliwości jednostek i nie wycięto tych dobrych
    3) Grafika jest dalej na dużo wyższym poziomie niż w SC2. (Nawet w Dawn of War jednostki były bardziej szczegółowe niż w całym SC2.) Tu podbito poprzeczkę jeszcze wyżej.

    Szkoda że Starcraft 2 to głownie filmiki i cutscenki jeśli chodzi o jakość grafiki. Modele jednostek są tam ubogie jak ruski wieśniak. Na szczęście przyjdzie nam zagrać w odświeżona wersje jedynki.

    Dla fanów gatunku StarCraft Remastered i Dawn of War III pozycjami obowiązkowymi.

    PS. Czy będą jakieś dodatki z innymi rasami? Chaos, Tau, Necrons...?

  • BILInek, #

    Zapowiada sie miodnie mysle ze w jakiejs promocji napewno kupie ten tytul.

  • GrUbY95, #

    Imperator wzywa.

  • woskowyzombie, #

    Mam do was ważne pytanie, kupiłem ten tytuł ze względu na singleplayer, ale gra łączy się z serwerami producenta - w związku z tym: CZY BĘDĘ MÓGŁ GO PO OGRANIU SINGLEPLAYER ODSPRZEDAĆ? (chodzi mi o to czy gra jest przypisana "na twardo" do adresu IP) gra zakupiona w postaci kodu na steam jeśli to ma znaczenie.

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap