21 kwietnia 2017, Paweł Tomaszewski

Exclusive’y to zmora naszych czasów - tylko na nich tracimy

Kategoria: Gry Gry komputerowe Gry na konsole, Tematyka: Amazon Netflix Spotify film Tidal, Producenci: Amazon

Gry wydawane tylko na jedną platformę, muzyka i filmy dostępne w jednej usłudze oraz inne produkty dostępne w jednym, wybranym miejscu. Exclusive'y nam szkodzą.

Gry, filmy, muzyka "exclusive" - tracimy na tym

Gry wydawane na jedną platformę, filmy debiutujące w jednej usłudze, muzyka dostępna tylko w ramach jednej subskrypcji – znacie to? Oczywiście, że tak. Żyjemy w epoce exclusive’ów, a więc treści na wyłączność. Sęk w tym, że z punktu widzenia użytkownika przynosi to więcej złego niż dobrego.

Treści na wyłączność nie są niczym nowym. W świecie gier są właściwie standardową praktyką od lat. Producent danej konsoli walczy o to, aby dostarczyć jej użytkownikom produkcje, w które nie zagrają na innej konsoli. To sprawia, że ludzie wybierają właśnie tę konsolę, bo dzięki temu uzyskają dostęp do konkretnych gier. Przoduje w tym Nintendo, które ma rozbudowane portfolio własnych marek, jak Mario, Donkey Kong, Zelda, Bomberman itd. Wiele dobrego można jednak też napisać o Sony, które przez lata stworzyło fantastyczne produkcje: God of War, Gran Turismo, Killzone, a niedawno Horizon: Zero Dawn, Bloodborne, The Last of Us i wiele, wiele innych. Posiadacze Xboksów mają natomiast Halo, Forzę i Gears of War.

Nikt nie kwestionuje tego systemu, bo producenci konsol mają swoje studia, które tworzą dla nich gry. Problem pojawia się w momencie, gdy firma wykupuje jakąś produkcję na wyłączność, do której wcześniej nie miała takich praw. Tak się stało z ostatnią odsłoną serii Tomb Raider (Rise of Tomb Raider), na którą przez rok od premiery wyłączność miały pecety z Windows 10 oraz konsole Xbox. Wywołało mnóstwo negatywnych komentarzy, a sam Microsoft postanowił więcej nie uciekać się do takich rozwiązań.

Exclusive gry to zło

Sęk w tym, że nikt nie protestuje, widząc analogiczne działania w branży filmowej czy muzycznej. O ile zrozumiałym jest, że seriale produkowane przez Netfliksa są dostępne wyłącznie na Netfliksie, a te ze stajni Amazona tylko na Amazon Prime Video, to trudno już wytłumaczyć „zawłaszczanie” licencji tylko dla siebie. A takie sytuacje są coraz częstsze. Ostatnio z serwisu Netflix wyleciał cały katalog wytwórni Paramount, który „przypadkiem” trafił do Hulu. Kilka tygodni później, po licznych protestach użytkowników, udało się przywrócić część produkcji.

Widać to doskonale w serwisach ze streamingiem muzyki. Pamiętacie aferę z Taylor Swift, która protestowała przeciwko niskim stawkom dla artystów na Spotify, a potem przeniosła cały swój katalog muzyki do Apple Music? Nie ona jedyna – Apple w ten sposób kupił sobie licencje na wielu artystów. Na samym Tidalu (za którym zresztą stoją amerykańscy wykonawcy z Jayem-Z na czele) znajdziemy ogrom exclusive’ów, których nie posłuchamy w innych usługach.

Co ma zatem zrobić użytkownik, który lubi wykonawcę A dostępnego w usłudze X i wykonawcę B dostępnego w usłudze Z? Wykupić obie usługi? Wykupić jedną usługę i kupić wszystkie płyty wykonawcy dostępnego w drugiej? Analogicznie wygląda to z filmami i serialami. Klient końcowy traci – musi tylko wybrać co.

westworld meme

Dziś problem treści na wyłączność dotyczy jedynie dóbr kultury, ale nie zawsze tak będzie. Kolejne produkty są serwowane jako usługi. Dziś wszystko może być dystrybuowane w taki sposób – klient płaci regularnie abonament, a w zamian otrzymuje dostęp do pewnych rozwiązań czy produktów. Nic nie jest tak naprawdę jego własnością, bo w momencie zaprzestania subskrypcji, traci dostęp. Na rynku pojawia się kilku usługodawców, którzy działają w tej samej branży. Jak przekonają klienta? Jakością usług? Pewnie też, ale najprościej będzie zapewnić mu dostęp do usług i rozwiązań, których nie ma konkurencja. Nie ma i nie będzie miała.

Ale też poza abonamentem dzieje się to samo. Weźmy usługę do zamawiania jedzenia do domu. Jej twórcy mogą zawrzeć umowę na wyłączność z konkretnymi sieciami restauracji. Inna usługa musi znaleźć inną sieć – żeby przyciągnąć innych klientów. Ci natomiast muszą mieć dwa konta, chcąc uzyskać dostęp do wszystkich restauracji. Takie przykłady można mnożyć.

Do czego zmierzamy? W technologicznej rzeczywistości, gdzie karty rozdają najwięksi, może wkrótce zabraknąć miejsca dla małych, ambitnych usług. Nie będą one bowiem miały pieniędzy na wykupienie odpowiedniej ilości treści na wyłączność. Nie to jest jednak największym problemem, a nasze portfele. Chcąc być na bieżąco, oglądać wszystkie interesujące nas seriale, słuchać ulubionych wykonawców, czytać książki o danej tematyce, będziemy musieli płacić za kilka usług tej samej kategorii, albo po prostu z nich zrezygnować.

 

Komentarze

  • varathron, #

    W sumie to nic innego jak przeniesienie reguł wojny patentowej w realia sektora usługowego. W każdym wypadku chodzi, Panocku, o hodowlę własnego stadka dojnych łowiecek... (z tym, że (ponieważ mówimy tu o strategiach krótkookresowych) stadko powiększamy raczej podprowadzając trzodę sąsiada niż inwestując w rozród ;))

  • Krieg, #

    Ludzie to w zdecydowanej wiekszosci stado baranow i to doslownie wiec nie ma sie co dziwic. Rynek psuje sie coraz bardziej bo moga sobie na to pozwolic i wcale nie zanosi sie na poprawe. Dobry obywatel to glupi obywatel, bez wlasnego zdania i pomyslu na zycie i wlasnie takich sobie hoduja.

  • Mkozlowski, #

    Przykład roku, NC+ wykupiło prawa do transmisji Ligi Mistrzów i to na kilka lat, ludzie, którzy wcześniej mogli oglądać chociaż środowe spotkania teraz już tego nie zrobią. Trzeba przejść albo na NC+ albo na osiedlowe telewizje typu Vectra, które mogę nie być dostępne w danej miejscowości bądź w danym rejonie. To jest problem, a nie jakieś tam Netflixy i Spotify.

  • rlistek, #

    /e: nvm, cos dzisiaj zbyt agresywny jestem :F

  • VHdvamFTdGFyYQ, #

    Jak chcesz @rlistek to zajrzyj do historii komentarza.

  • rlistek, #

    Okay.

  • hideo, #
  • kbrbabzbtb, #

    Tak, ale generalnie wydanie na inne platformy wcale nie musi szkodzić optymalizacji. Tylko trzeba zlecić przygotowanie wersji na drugą platformę zdolnym ludziom, a nie pod wiatą w indiach vide niektóre wersje na pc.

  • Wulfen4, #

    Autor nie bierze pod uwagę faktu że gry będące exclusiveami są po pierwsze lepiej zoptymalizowane, a po drugie często dostają dodatkowe wsparcie od producenta konsol dzięki czemu mogą nagiąć budżet i bardziej dopracować grę.

  • SzybkiSasza, #

    Autor wyraźnie podkreśla, że nie ma nic przeciwko takim praktykom. Sprzeciwia się jednak podkradaniu licencji na produkty, które nie wyszły spod pieczy danego producenta, jak np. migracje seriali, czy czasowa wyłączność na multiplatformy - polecam czytać ze zrozumieniem ;)

    Przyznam szczerze, że gdy wszedłem w artykuł bałem się trochę "g*burzy", ale okazuje się, że Autor podszedł do tematu zdrowo - piętnuje praktyki chore, a podkreśla, że reszta praktyk (jak właśnie posiadanie własnych developerów i przygotowywanie exclusivów od początku na dany sprzęt) jest OK :)

  • d i l, #

    Tylko czemu tytuł jest jednoznaczny. Ja nawet tego nie przeczytałbym, gdybyś nie napisał o tym w komentarzu. Temat powinien być opisany np. "EX-y - zmora, czy konieczność" i wtedy dałbym łapkę w górę, a tak to wszedłem sprawdzić co za głupotę ktoś wylał na ekran.

  • entropic, #

    Osobiscie jestem za systemem jaki zastosowano przy wydaniu Rise of the Tomb Raider, exclusive xbox byl na prawie rok a potem wyszly wersje i na pieca i ps4

    nie przeszkadza mi kiedy na peceta nie wychodza gry w ktore zdecydowanie lepiej gra sie na padzie, typu bijatyki, z drugiej strony troche dziwne jest ze nie wychodza z kolei na peceta niektore gry w ktore z natury sterowania zdecydowanie lepiej byloby grac myszka, czyli strzelanki jak halo czy destiny

  • VHdvamFTdGFyYQ, #

    Zdradzę Ci sekret - do komputera można podłączyć pada, jak i kierownicę i grać we wszystkie gry. Bo PC jest wszechstronny i możesz do niego podłączyć wszelkiej maści peryferia.

  • belineaenter, #

    Jestem przeciwny takim praktyką, najlepiej jak by usługi różniły się od siebie nie treścią a jakością! Jak na Netflixie nie będzie co oglądać to zrezygnuję! Już mnie wkurza że nie ma tam najlepszych seriali. W smart TV trzeba mięć kilka usług żeby coś sensownego pooglądać z biblioteki.

  • VHdvamFTdGFyYQ, #

    Celownik liczby mnogiej =/= Narzędnik liczby pojedynczej

    Liczba pojedyncza:
    Mianownik - praktyka
    Dopełniacz - praktyki
    Celownik - praktyce
    Biernik - praktykę
    Narzędnik - praktyką
    Miejscownik - praktyce
    Wołacz - praktyko

    Liczba mnoga:
    Mianownik - praktyki
    Dopełniacz - praktyk
    Celownik - praktykom
    Biernik - praktyki
    Narzędnik - praktykami
    Miejscownik - praktykach
    Wołacz - praktyki

    W twoim zdaniu:
    "Jestem przeciwny takim praktyką (...)" mówisz o praktykach w liczbie mnogiej, więc jest praktykom.

    Tak samo jest z każdym rzeczownikiem w celowniku liczby mnogiej. Butelkom, kartkom, wędkom się przyglądam. Tam nie ma "ą" w liczbie mnogiej.
    Natomiast jest "ą" w narzędniku liczby pojedynczej. Idę z butelką w ręku. Podchodzę z kartą do okienka na poczcie. Jadę z wędką nad jezioro.

    To jest najgłupszy błąd jaki widuję w tekstach (najczęściej w komentarzach, ale również spotykam w mowie u młodzieży) i nie mam pojęcia skąd się on bierze. Uczyć się, a nie bąki zbijać i myśleć o niebieskich migdałach.

  • PS4MasterRace, #

    Pan Miodek zaszczycił nas swoją obecnością :)

  • VHdvamFTdGFyYQ, #

    To grzecznie odzywaj się do matki.

  • klosz007, #

    Skutek końcowy jest taki że ludzie kombinują jak to mieć nie płacąc w efekcie taka polityka nakręca piractwo. Tak samo wszelkie geoblokowanie.

  • Marucins, #

    Exy to taki przepychacz - g. stoi w rurach (konsole) a ty chcesz je popchnąć dalej.

  • belineaenter, #

    "Exclusive’y to zmora naszych czasów - tylko na nich tracimy"
    Dokładnie!

  • Fiona, #

    Bo trzeba przestać być dojną owcą, a stać się wilkiem.

    A życie drapieżnika nie jest tak proste jak życie owcy.

    Owca ma podane, nakarmione, napojone, dach nad głową i zero myślenia. W zamian ma się tylko dać strzyc.

    Drapieżnik często chodzi głodny, śpi pod krzakiem z otwartym jednym okiem. Ale za to jest wolny....

    Przekładając to na ludzki. Trzeba po prostu nagłaśniać takie praktyki, ogłaszać bojkoty, robić manifestacje przed siedzibą danego cwaniaczka.... Uczynić z tego cwaniaczka złow wcielone...

    Ale w tym momencie w głowach Wam się zapala napis:

    Po co, przecież życie owcy jest piękne.....

  • rlistek, #

    Lmao.

    Mozna byc po prostu swiadomym, inteligentnym czlowiekiem i samemu wybierac sobie interesujace nas tresci (ktorych jest i tak nadto), w przeciwienstwie do durni bez szkoly, ktorzy chlona wszystko jak leci, bo AAA i marketing - trzeba zagrac! Trzeba obejrzec!

    No i juz widze jak organizujesz manifestacje, bo jakiegos serialiku nie ma tam gdzie bys chciala albo jakies gierki na ulubiona platforme, drapiezny wilku!

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap