10 września 2018, Maciej Piotrowski

Assassin’s Creed Odyssey – szykujcie się na niezwykłą podróż

Kategoria: Gry Gry komputerowe Gry na konsole Gry Xbox One Gry PlayStation 4, Tematyka: Ubisoft Assassin's Creed Gameplay przygodowa gra akcji, Producenci: Ubisoft

Jeśli myślicie, że zbliżająca się nowa odsłona assasyńskiej serii to jedynie odcinanie kuponów od doskonałego Assassin’s Creed Origins, śpieszę z dobrą wiadomością – Assassin’s Creed Odyssey to coś znacznie większego. Kto wie, być może nawet punkt zwrotny tego niezwykłego cyklu.

Assassin’s Creed Odyssey czyli idzie nowe

Zdajecie sobie sprawę, że seria Assassin’s Creed towarzyszy nam już ponad dekadę? Przez ten czas zaliczała wzloty i upadki, a wielu graczy położyło już nawet na niej krzyżyk, gdy kolejne odsłony zaczęły przypominać wypluwanego corocznie tasiemca z niewielką ilością zmian. Wszystko zmieniło się za sprawą Assassin’s Creed Origins. Wystarczyła większa przerwa by Ubisoft zdołał przywrócić serii dawny blask. No bo chyba zgodzicie się, że Origins to jedna z najlepszych gier minionego roku, i idealny tytuł by pokazać moc drzemiącą w Xbox One X.

Tak szybkie pojawienie się kolejnej odsłony serii musiało więc rodzić pewne obawy o to czy aby Ubisoft, na fali popularności egipskiego epizodu odwiecznej wojny przodków assasynów i templariuszy, nie zechce zafundować nam „powtórki z rozrywki”. Zresztą wiele na to wskazywało. Wystarczy obejrzeć pierwsze zwiastuny Assassin’s Creed Odyssey, by dostrzec podobieństwa.

Przyznam szczerze, że i ja dałem się na to złapać. Po tylu godzinach spędzonych z Assassin’s Creed Origins (ukończyłem grę i na Xbox One X i na Playstation 4) nowa odsłona wydawała mi się zbyt bliska temu co już widziałem i doświadczyłem.

Ale jak mówi stare, polskie przysłowie lepiej nie oceniać książki po okładce. Przekonałem się o tym naocznie podczas specjalnego pokazu Assassin’s Creed Odyssey. I muszę przyznać, że Ubisoft jest wyjątkowo pewny swojej nowej gry, bo pozwolił nam zagrać w nią niemal bite 8 godzin. 

Żeby jednak rozwiać wątpliwości patrząc na przeogromną mapę świata i to ile przez ten czas udało mi się jej odsłonić idę o zakład, że nie zobaczyłem nawet 10% tego kryje w sobie ten tytuł. I to już samo w sobie stanowi świetny punkt wyjścia do przedstawienia Wam pokrótce tego co mnie urzekło w nowym Assassynie, co dobrze rokuje na przyszłość i….tego co stanowiło nieco gorzkawą pigułkę, którą trzeba było przełknąć.

Assassin's Creed: Odyssey - orzeł

To co mi się podobało….

Olbrzymi świat – choć początek gry nie daje nam tego odczuć, mapa świata w Assassin’s Creed Odyssey jest kolosalna. Podobnie jak w Origins będziemy musieli ją powoli odkrywać otwierając sobie dostęp do kolejnych wysepek. Patrząc na to ile zajęło mi czasu wypłynięcie okrętem z pierwszej wyspy podejrzewam, że na ukończenie gry będziemy potrzebować grubo ponad 50 godzin.

Historia i bohaterowie – nie chce zdradzać Wam za dużo z fabuły, bo ta rozkręca się tym razem całkiem szybko, ale na jedną rzecz muszę zwrócić uwagę - w tych pierwszych kilku godzinach naprawdę sporo się dzieje. I nie mam tu na myśli typowo standardowych misji pokroju walki z dzikimi zwierzakami i bandytami, szukania punktów synchronizacji czy poszukiwania zaginionych skarbów. 

Bo choć zadań typu „przynieś, zanieś, pozamiataj” w różnych konfiguracjach jest tu całkiem sporo, to co bardziej się liczy to spotkania z nowymi postaciami (swoją drogą dobór ich głosów to mistrzostwo świata) i otwierające się przed nami nowe, mniejsze historie. Niektórzy poboczni bohaterowie pojawią się bowiem więcej niż raz co otwiera dodatkowe możliwości między innymi romansowania. 

Assassin's Creed Odyssey - Alexios i inni bohaterowie

Decyzje mogące zawarzyć na przebiegu gry – chciałoby się powiedzieć „no wreszcie”, bo co jak co, ale mogących coś zmienić wyborów w serii Assassin’s Creed jak dotąd było jak na lekarstwo. Tymczasem teraz dostajemy i system dialogowy z opcjami wpływającymi na dalszy przebieg gry, i misje, których niewykonanie w określonym czasie może napytać nam biedy. Przykład? Walka z jednym z najemników (w Odyssey pojawiają się łowcy nagród i system rosnącego zagrożenia z ich strony gdy zbytnio się wychylamy) – jeśli nie pokonamy go przed główną bitwą to pojawi się on automatycznie na placu boju, i to znacznie silniejszy.

Cel misji? Znajdź go sam – to jedna z największych nowości Assassin’s Creed Odyssey. Zamiast typowego prezentowania na mapie gdzie teraz mamy się udać gra daje nam jedynie kilka podpowiedzi co do szukanego miejsca. Wskaże więc krainę i jakiś charakterystyczny punkt określając też kierunek geograficzny – i to wszystko. Resztę musi wykoncypować już sam gracz.

Pewnym ułatwieniem może być odblokowanie okolicznego punktu synchronizacji, który może dorzucić dodatkowe wskazówki, a nawet ujawnić dokładną lokalizację celu. Nie zmienia to jednak faktu, że tym razem trzeba nieco więcej czasu poświęcić na eksplorację. Stąd też pochodzi nazwa tego trybu. O jego wyborze decydujemy już na samym początku gry. Dla tych, którzy nie chcą się bawić się w odkrywcę pozostaje tryb standardowy.

Assassin's Creed Odyssey - piękne greckie plenery

Zmieniony system walki – Ubisoft od dłuższego czasu majstruje przy assasyńskich potyczkach co rusz wprowadzając doń zmiany. Te w Assassin’s Creed Odyssey idą nieco dalej zmuszając nas niejako do wyboru umiejętności, które chcemy używać. 

Zmodyfikowane ich drzewko zawiera teraz na przykład ręczne sterowanie strzałą (które w Origins przypisane było do określonych rodzajów łuków), kopnięcie Spartiaty (tak, tak, chodzi o znany z filmu 300 „leonidasowy wykop”) czy też szybkie uleczanie się. Co ważne, nie da się ich używać bez przypisania ich do określonych kombinacji klawiszy. A że jest ich tylko po 4 osobno dla łuku i dla broni ręcznej trzeba będzie dobrze wybierać. 

Kurs na grę RPG – ze sporym zaskoczeniem przywitałem ekran ekwipunku naszego bohatera, który w Odyssey nie ma już tylko kilku rzeczy na sobie, a całkiem pokaźną garderobę. Hełm, zbroja, rękawice, buty – to wszystko to teraz osobne pozycje, które zmieniamy na lepsze wraz z postępami w grze i znajdowaniem nowego arsenału. Rodzajów broni też jest tu całkiem sporo, ale akurat ten element to logiczne rozwinięcie poprzedniego systemu.

Assassin's Creed Odyssey - bitwy

Nawiązania do Assassin’s Creed IV: Black Flag – piracki Black Flag to było coś. Tego klimatu i bitew morskich nie da się zapomnieć. Miło zobaczyć, że Assassin’s Creed Odyssey czerpie garściami z tamtego tytułu. Po pierwsze – mamy tu osobny ekran modyfikacji i rozwoju „okrętu”, po drugie, czy to na lądzie czy na morzu czyhają na nas łowcy głów, którzy dołączają się do walki gdy tylko nasz status poszukiwanego wzrośnie. 

Z tego co mogłem się przekonać system ten działa, i to bardzo dobrze niejednokrotnie zmuszając mnie do taktycznego odwrotu, gdy poziom dołączającego do walki łowcy znacząco przewyższał mój własny.

Assassin's Creed Odyssey - misja poboczna

I to co niekoniecznie….

Bitwy morskie w dużo mniejszej skali – po Black Flag chciałbym poczuć w Odyssey takie emocje jak tam…ale niestety nic z tego. Być może to kwestia kalibru morskich potyczek, które polegają tu w zasadzie na zasypywaniu wrogów strzałami z łuków bądź też na taranowaniu statków. Nawet abordaż nie ma tak potrzebnej skali, która mogłaby jakoś podnieść emocje. Cóż, może się to zmieni wraz z postępami w grze. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Konie – przy ogromie przedstawianego świata i świetnie wyglądających pojedynczych greckich wysepek te zwierzaki wyglądają tak jakby wyrwano je z zupełnie innej bajki. Być może dalej będzie lepiej, ale pierwsze z nimi spotkanie (a właściwie wybór pasującego nam konia) jest niczym wyrwanie z całkiem fajnego snu. Tekstury mają może i niezłe, ale brak szczegółów na tle innych obiektów aż razi w oczy.

Ogromna mapa=ogromna ilość „zapychaczy” – przy tak dużym otwartym świecie wrzucenie do niego jak największej liczby aktywności to raczej standard. Chciałbym jednak, żeby stały za nim ciekawe wyzwania a nie tylko zakamuflowany grind. W tej materii mam spore obawy, bo już część z początkowych misji pobocznych niebezpiecznie ocierała się o tę granicę.

Assassin’s Creed Odyssey – nasza wstępna opinia

Więcej, lepiej, ciekawiej – takie założenia przyjął zapewne Ubisoft podejmując decyzję o stworzeniu  Assassin’s Creed Odyssey. I po tym co widziałem całkiem nieźle im to wyszło, choć wykorzystując podwaliny z Origins podobieństw do poprzednika nie dało się tu uniknąć. 

Co z pewnością cieszy to wyjątkowo mocny nacisk na fabułę, która ze względu na nieco bliższe i bardziej znane umiejscowienie (wszak każdy uczy się w szkole o starożytnej Grecji) oraz możliwość wpływania na jej przebieg, ma spore szansę „pociągnąć” Assassin’s Creed Odyssey i dać tej grze upragniony sukces.

Po tych 8 godzinach pokazu jestem bardzo ciekaw co będzie dalej, szczególnie że zostawiłem grę w momencie zakończenia jednej historii, która jednocześnie była ewidentnie początkiem następnej, dużo bardziej rozległej. Stąd zapewne ta odyseja w tytule. 

A wiecie co jest najlepsze? Że im bardziej cofamy się w tej historii w przeszłość tym więcej zmian zachodzi w samej rozgrywce. Kto wie, może Assassin’s Creed Odyssey to dopiero przygrywka przed rewolucyjną odsłoną, która dopiero nadejdzie.

Assassin's Creed Odyssey - Leonidas i bitwa o Termopile

Ocena wstępna Assassin's Creed Odyssey:

  • nieźle rozkręcająca się historia
  • przeogromny świat
  • znacznie bliższe nam umiejscowienie czasowe (bo kto nie uczył się o starożytnej Grecji)
  • ekwipunek bohatera niczym z gier RPG
  • nowy, oparty na eksploracji mapy system poszukiwania celów misji
  • znacznie większa swoboda w prowadzeniu rozmów
  • decyzje mogące rzutować nie tylko na dalszy przebieg gry, ale i na jej zakończenie
  • sporo nawiązań do Assassin's Creed IV: Black Flag
  • nowe drzewko umiejętności i uwzględniający je zmieniony system walki
  • bitwy, na których przebieg mogą mieć wpływ ukończone bądź nieukończone misje
  • niezła oprawa audiowizualna
     
  • podobieństwa do Origins są w wielu miejscach aż za duże
  • mało ekscytujące bitwy morskie
  • możliwość romansowania jako mało znaczący dodatek

88% 4,4/5

Sonda

W jakie kolejne Assassin’s Creed pograłbyś najchętniej?

  • 21
  • 3
  • 7
  • 15
  • 9
Głosowanie dostępne tylko w wersji PC. Już wkrótce wersja moblina.

Komentarze

  • stach122, #

    Coś czuje zę te wybory to pic na wode, zobaczymy. Jeżeli cokolwiek zmienią to bede zaskoczony ;)

  • xbk123, #

    Przecież ten tytuł aż się prosi żeby to przenieść w klimaty ninja.

  • Dragonik, #

    Jest jeden problem, asasynów w czasach starożytnych nie było.

  • stach122, #

    gdyż, ponieważ? Istnieli ale nie pod tym co pokazywano w pierwszych częściach. Przecież było mówione ze ta walka trwa od tysiącleci.

  • Doctor, #

    Uwaga uwaga, zaskoczę cię - Asasyni i Templariusze to dzieło fikcji. :)

  • Doctor, #

    Ale z tą Solidarnością, to byłby strzał w 10. :D

  • SuperBobas, #

    Przecież Epoka Cesarstwa Rzymskiego i Starożytnej Grecji to najpiękniejsze i najciekawsze lata istnienia ludzkości dzięki tym epokom ukształtowało się dzisiejsze społeczeństwo a nie dzięki jakimś ninja.
    Klimaty ninja to sobie zagraj w Tenchu a Assassin jest dokładnie tam gdzie ma być i zapowiada się bardzo ale to bardzo interesująca gra którą z chęcią łyknę na 100 procent.

  • LuckyNumber888, #

    To czy były to naistotniejsze lata wymagałoby zbadania co był przed tym okresem. Bazując na nowych odkryciach można zakładać z dużą pewnością, że znaleziono wreszcie Atlantydę
    https://youtu.be/oDoM4BmoDQM
    https://youtu.be/76e-A7RNjKI
    Wszystkie detale pasują, a ponieważ okolica ma pełno doskonale zachowanych szkieletów wielorybów i innych morskich stworzeń to jest pewne, że był tam ocean jakiś czas temu. I co ciekawe Atlantyda byłaby brakującym puzzlem tłumaczącym wiek piramid w gizie, gdzie ero:je wodne sugerują daty przed 12000 lat i tak samo opis powódzi dotyczy każdej kultury na ziemi. Można więc jedynie powiedzieć, że czasy cerastwa rzymskiego są naistotniejsze jedynie w perspektywie już poznanej historii, a co jesli historia ludzi sięga 40 tys lat temu (takie daty podane są w tabliczkach o władcy Atlantydy). Patrząc na same piramidy można dostrzec technologię, której nawet dziś nie posiadamy, gdyż tolerancje są aż tak małe. Piramidy to jak szwajcarski zegarek wykonany w skali góry. W dodatku ostatnie odkrycia na temat piramidy pokazują, że były to maszyny majace specjalne zadanie, a nie zwykłe grobowce
    http://sentinelkenn...h_Article_V41.html
    Wykonali nawet miniaturową replikę tuneli wielkiej piramidy i działa to jak perfekcyjna pompa wodna. Tak więc poznanie całej hostorii ludzkosci mogłoby sprawić, że ludzie zrewidowaliby swoje opinie dotyczące tego, które lata były naistotniejsze.

  • LemsonKJ, #

    Moim zdaniem trochę bez sensu . Cały czas wychodzą jakieś nowe częsci assasina , ile można . Kolejna odsłona powinna byc wydawana co 2/3 lata a nie co kilka tygodni kolejna zapowiedź następnej odsłony

  • Kropeczka, #

    Rozprawiacie jakby było o czym. Firma ma towar, to stara się go sprzedać jak największą ilość.

    W wypadku gry dawać kolejne części w jak najkrótszych odstępach czasu.

    Jak szpece od sprzedaży powiedzą że to się swietnie sprzeda to będa assasyni w III Rzeszy i na Marsie...

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap

Szanowny Czytelniku.

Aby dalej móc dostarczać Ci materiały redakcyjne i udostępniać nasze usługi, pozostając w zgodzie z zasadami RODO, potrzebujemy również zgody na ewentualne dopasowywanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności. Dowiedz się więcej.