15 kwietnia 2019, Maciej Piotrowski

Anno 1800 – klasyk powraca w dymie fabrycznych kominów

Kategoria: Gry Gry komputerowe, Tematyka: Ubisoft Blue Byte Software strategia, Producenci: Ubisoft Blue Byte Software

Legenda strategii skoncentrowanych na budowaniu miast powraca. Po wycieczce w przyszłość Anno 1800 zabiera nas w epokę industrialnego boomu. Czy to jednak faktyczny powrót do korzeni i radykalna zmiana kursu, czy też...? No właśnie, wszystko to wyjaśnia nasza recenzja Anno 1800!

Anno 1800, czyli cylindry, fajerwerki i parowce

Strategie, które na pierwszym miejscu stawiają budowę miast, w ostatnich latach zeszły na dalszy plan. Nie da się jednak ukryć, że ten gatunek przeżywa obecnie swego rodzaju renesans, co widać choćby w różnych zestawieniach najlepszych strategii czy rankingach gier. W końcu takie Cities Skylines ma się całkiem nieźle, a nie tak dawno temu w rytm latynoskich hitów na rynek wparowało Tropico 6. I w tym klimacie powraca też kultowa seria Anno, która do burmistrzowskiego zarządzania dodaje elementy ekonomicznych RTS, a nawet „mini-symulator” morskich potyczek.

Od 1998 roku marka tworzona przez Max Design i Blue Byte Studio trzymała fason, choć nie brakło sztormów na tym szlaku wiodącym przez rynek growych gigantów. Koncentrująca się na epoce wielkich odkryć seria po 10 lat istnienia zmieniła kierunek, przenosząc nas w odległą przyszłość. 

To odświeżenie początkowo spotkało się z ciepłym przyjęciem, ale wraz z Anno 2205 jasnym stało się, że trzeba – nomen omen – strategię raz jeszcze gruntownie przemyśleć. Wytyczono więc kurs na wiek XIX, który miał pozszywać stare z nowym… I choć efekt jest piorunujący, gdzieniegdzie widać, że materiał ciut poprzecierany, a szwy słabo ukryte. 


Nasza wstępna ocena też tu jest :)

Pocztówka z nowej huty

No dobra, XIX wiek. Niech będzie, czemu nie? Zwłaszcza, że majestatyczne parowce pływające po ekranie, muzea rodem z Paryża fin de siècle’u i pulsujące ogniem trzewia fabryk robią kolosalne wrażenie. Nie ma co, Blue Byte Studio, jak zawsze, postawiło na szczegółowość i przepiękną oprawę graficzną. Aż chce się co chwilę pstrykać fotki, a „pocztówkowy tryb” wyświetlania obrazu dodatkowo do tego zachęca i umożliwia idealne kadrowanie.

Anno 1800 - kościół
Anno 1800 - kadrowanie na budynki podczas wstawek fabularnych

Pierwsze ujęcia kampanii, które ukazują metropolię u szczytu jej potęgi, powodują przysłowiowy „opad szczeny”. Labirynt brukowanych uliczek i zdobione kamienice – jest na czym zawiesić oko. A później można też podziwiać (a przede wszystkim wznosić) miasta bardziej egzotyczne. W tropikalnym stylu, a każde na swój sposób magiczne. Zresztą, niełatwo to opisać słowami, więc lepiej po prostu zerknąć na fotki.

Natomiast to, czego nie oddadzą zdjęcia, to satysfakcja z postawienia, dajmy na to, stalowni, która rośnie na naszych oczach. Tę przyjemność potęguje cała warstwa audio, która ani na krok nie odstaje od wizualnych smaczków.

Anno 1800 - pożar w miasteczku

I ta dopieszczona estetyka dotyczy nie tylko miejskich (lub wiejskich, bo tych też nie brakuje) krajobrazów, ale też interfejsu. Ten ostatni wykonany został bardzo elegancko, z prostotą i pragmatyzmem, jakiego można by po Anno 1800 oczekiwać. I pozostałe strategie mogłyby czerpać z tego garściami.

Bo chyba każdy fan „city builderów” prędzej czy później napotyka na moment, który określiłbym skrótowo: „Jak się obraca budynek?”. Polega on na gorączkowym poszukiwaniu odpowiedniego przycisku, bądź ich kombinacji, średnio przez pół godziny („Zaraz, zaraz… Tak, to na pewno będzie ctrl plus shift plus alt plus środkowy przycisk myszy plus unieś monitor i pokręć nim trochę...”). No więc w Anno 1800 nic takiego mnie nie spotkało. Intuicja w zupełności wystarczy, żeby odnaleźć się w świecie XIX-wiecznego Boba Budowniczego.

Anno 1800 - prosperujące miasto

Kolumb się w grobie przewraca

Nie samym oglądaniem człowiek żyje. W końcu trzeba wziąć ster w swoje ręce i co nieco zbudować, co nieco skolonizować i co nieco podbić. Czas więc pomówić o mechanice i fundamentalnych założeniach rozgrywki. Jak wszyscy zaznajomieni z marką Anno dobrze wiedzą, pierwsze odsłony serii osadzone zostały w epoce wielkich odkryć. I cała rozgrywka, jaką oferowało Anno 1602 czy Anno 1503, została tak zaprojektowana, żeby oddać klimat tamtych czasów. Niestety, w Anno 1800 założenia są podobne, a realia historyczne zupełnie inne.

Trochę więc mierziło mnie wysyłanie ekspedycji do Nowego Świata i słuchanie o jej przygodach, skoro pamiętam z lekcji historii, że w czasach pary i prądu Karaiby były już dawno rozrysowane przez kartografów, a Nowy Świat tchnął świeżością równie mocno co warszawska ulica o tej samej nazwie. 

Anno 1800 - miasto w Nowym Świecie
Anno 1800 - misja do Nowego Świata

Owszem, zdobywanie nowych wysp, sprowadzanie z nich surowców i rywalizacja z konkurentami to przyjemność pierwszej klasy. No ale… Można było trochę bardziej pogrzebać przy fundamentach koncepcji. Skoro XIX wiek, to dlaczego nie zafundować nam kolonizacji Afryki? 

Czemu nie pobawić się w spinanie Kapsztadu z Kairem linią kolejową i telegrafem? Czemu nie udać się w mroczną podróż parowcem rodem z „Jądra ciemności” Conrada? No tak, to wymagałoby jednak dużo, dużo większej przebudowy, a twórcy Anno 1800 zdecydowanie wystawiają sprawdzony, zwycięski skład.

Anno 1800 - szlaki handlowe i czarterowe

Ktoś mógłby powiedzieć, że się czepiam, bo przecież Anno 1800 w ogóle jest z realizmem na bakier. Ot, taka uroda tego tytułu! Trzeba tę nie do końca poważną konwencję zaakceptować albo zamilknąć na wieki. Hmm, nie wiem, czy trzeba koniecznie milczeć, ale faktycznie, seria Anno ma swoją specyficzną logikę, która nie każdemu do gustu przypadnie. Jeżeli więc nie jesteście w stanie zaakceptować na przykład tego, że wraz z pojawieniem się rzemieślników podstawowym materiałem budowlanym (po deskach i cegłach) stają się… okna, to lepiej po Anno 1800 nie sięgajcie.

Jeśli jednak potraficie przymknąć oko na takie rzeczy, a nawet znaleźć upodobanie w drobnych absurdzikach od Blue Byte Studio, to przygotujcie się też na parę nowinek, które akurat do XIX-wiecznych realiów pasują jak ulał. Miodu w Anno 1800 jest bowiem znacznie, znacznie więcej

Anno 1800 - spalone miasto
Anno 1800 - życie w kolonii

Nie przegap

Szanowny Czytelniku.

Aby dalej móc dostarczać Ci materiały redakcyjne i udostępniać nasze usługi, pozostając w zgodzie z zasadami RODO, potrzebujemy również zgody na ewentualne dopasowywanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności. Dowiedz się więcej.