27 lutego 2017, Wojciech Kulik

Niełatwa praca u Steve’a Jobsa (#1)

Kategoria: Ciekawostki Technologie i Firma, Tematyka: Lifestyle i biznes

Steve Jobs był pracodawcą wymagającym, stanowczym i konkretnym. Miał własną wizję i nie pozwolił, by ktoś pokrzyżował jego plany.

Nie było i nie jest łatwo pracować dla największych wizjonerów, stojących na czele gigantów branży technologicznej. Równocześnie praca dla nich (a może z nimi?) potrafi być niezwykle motywująca, satysfakcjonująca i pouczająca. W najbliższym czasie postaramy się wam to udowodnić. Pierwszy z serii krótkich odcinków zaczynamy od wspomnienia człowieka, którego szefem w Apple był Steve Jobs.

„Pewnego dnia Steve Jobs pojawił się w moim boksie z mężczyzną, którego nie znałem. Nie zamierzał go przedstawiać, zamiast tego zapytał: «co sądzisz o firmie Knoware?». Odpowiedziałem, że jej produkty są przeciętne, nudne i zbyt proste – nic, co pokrywałoby się ze strategią Macintosha, ta firma więc nie ma dla nas znaczenia. – «Chciałbym, abyś poznał dyrektora generalnego Knoware, to Archie McGill», odpowiedział Jobs”.

Guy Kawasaki, jeden z byłych inżynierów Apple, będący bohaterem tej anegdoty, dodał, że swoją odpowiedzią zaliczył przygotowany przez Jobsa test IQ. Gdyby powiedział o słabym oprogramowaniu, że jest dobre, jego szef uznałby, że nie ma pojęcia o czym mówi lub próbuje się podlizać.

„Praca dla Steve’a Jobsa nie była łatwa i nie była przyjemna. Żądał doskonałości albo przegrywałeś. Nie zamieniłbym na nic doświadczenia pracy u niego. Nauczyło mnie to, że zawsze trzeba mówić prawdę i mniej martwić się konsekwencjami z trzech powodów: mówienie prawdy jest testem charakteru i inteligencji; ludzie chcą ją słyszeć, bo same komplementy nie pozwolą im niczego poprawić; jest tylko jedna prawda, więc jeśli raz skłamiesz, musisz o tym pamiętać” – dodaje Kawasaki.

W podobnym tonie swoją opowieść utrzymuje James Green, dyrektor generalny firmy Magnetic, a w latach 1997-98 pracownik Steve’a Jobsa w Pixar. – „Nie mam wielu bohaterów w swoim życiu, ale Steve był (i jest) jednym z nich. Spotkanie z nim było dla mnie spełnieniem marzeń. Jak to zwykle bywa, rzeczywistość mocno się od nich różniła, Nie żałuje czasu spędzonego na pracy u Steve’a, choć bywały trudne chwile. To z nich jednak wyciągamy najwięcej”.

Jego rozmowa kwalifikacyjna odbyła się w domu Steve’a Jobsa – „prawdopodobnie możesz sobie wyobrazić jak bardzo kręciło mi się w głowie, gdy podszedłem do jego drzwi”, mówi Green. Jobs zaproponował mu stanowisko polegające na byciu łącznikiem pomiędzy Pixarem i Disneyem, a Green „w jednym z najbardziej surrealistycznych momentów życia” odpowiedział: „nie”. Szef zaproponował mu w zamian posadę w marketingu.

Green przyjął pracę i wspomina, że później już niełatwo było powiedzieć szefowi „nie”. Dlaczego? „Jeśli miałeś pomysł, z którym Steve się nie zgadzał, mówił: «James, oto siedem powodów, dlaczego się mylisz». Nawet jeśli wiedziałeś, że masz rację, niemal niemożliwym było wygrać z jego nieustępliwym intelektem. Jeśli zaś rozmowa miała być szczególnie trudna, padały słowa, które nigdy nie oznaczały nic dobrego: «James, przejdźmy się»”.

James Green przyznaje, że wiele się jednak od Jobsa nauczył. Że jeśli to, czego chce człowiek nie jest tym, czego potrzebuje firma, nie powinno się go zatrudnić. Że pracownicy zawsze powinni wiedzieć, czego się od nich oczekuje. I że najpierw należy budować relacje z ludźmi, potem dopiero przechodzić do interesów.

Nie brakuje opinii byłych pracowników Jobsa, że był on okropnym pracodawcą, który nie dopuszczał proponowanych przez nich pomysłów, a chciał tylko by wykonywali oni kolejne etapy zaprojektowanej przez niego strategi, ale… 

Choć Jobs był pewny swoich racji i uparcie ich bronił, potrafił docenić bystrą osobę naprzeciwko siebie. – „Potrafił kłócić się z ludźmi i niemal nazywać ich idiotami. Ale wiesz co? Kiedy oni nie poddawali się tylko tłumaczyli mu dlaczego mieli rację, on się uczył i… nabierał do nich szacunku i ich uprzywilejowywał. Miał respekt do ludzi, którzy wierzyli we własne pomysły”. To wspomnienie Steve’a Wozniaka, inżyniera, który w 1976 wraz z Ronaldem Wayne’em i Steve’em Jobsem założył firmę Apple.

Źródło: Quartz, Quora, Fast Company, Business Insider. Foto: Matthew Yohe/Wikimedia

Komentarze

  • michalje, #

    co to do diabła ma być?

  • Kenjiro, #

    Trochę wyrywkowy felieton, ale widać w nim nadzieję na lepszą końcówkę ;).

  • .Alx., #

    Najwyraźniej nieudana próba rozszerzenia Twoich horyzontów myślowych :)

  • BrumBrumBrum, #

    co prawda mój komentarz będzie bezwartościowy, ale powiem, tak, twój jest w dechę :D

  • wiktorn86, #

    To ja czekam na negatywne opinie byłych pracowników, obecnie to jest koreańskiej produkcji pilot serialu o rodzinie Kimów. Postacie opisywane w samych superlatywach nie są wiarygodne. Ponadprzeciętne osiągnięcia mają swoją cenę i ja bardzo chętnie bym ją poznał.

  • thoruus, #

    Walter Isaacson napisał biografię Steve'a - większego buca niż Jobs to chyba ze świecą szukać. Książkę czyta się ciężko, ale warto, ściąga tego "geniusza" z piedestału. Polecam.

  • Foxy the Pirate, #

    Czytałem i potwierdzam. Warto przeczytać choćby dla własnej satysfakcji.

  • cattani43, #

    Jestem ciekaw czy w tej biografii zawarł metody pozyskiwania pomysłów przez Jobsa, chodzi mi o te nie "legalne". Zatrudnianie osób - nieszczęśliwe wypadki, zaginięcia itd.
    Projekty i pomysły pozostały...

  • kitamo, #

    No szkoda tylko ze niewiele osób w takich superlatywach mowi o Jobsie.
    Wielu z nich wręcz twierdziło że to kawał gnoja był.

  • Zico89, #

    Może nie sprawiedliwie ale ja go zawsze traktowałem bardziej jako celebrytę niż jakiegoś twórcę, wynalazcę. Wizjonerem dzisiaj można nazwać każdego :) Zapraszają tarociści po 2 w nocy :)

    ----------- Before Jobs -----------
    Marki telefonów dominujące na rynku (kolejność do coraz mniej popularnych):
    Nokia (FIN)
    Sony Ericsson (JP SWE)
    HTC (TJ)
    Toshiba (JP)
    HP (USA)
    Palm (USA)
    Motorola (USA)
    BlackBerry (CAN)
    LG (KOR)
    Samsung (KOR)
    Alcatel (FR)
    Sagem (FR)

    Ceny telefonów:
    HighEdd - 1000 / 1500 zł (drugie max)
    MiddleEnd - 650 / 1000 zł
    MidEnd - 200 / 650

    ----------- After Jobs -----------
    Marki telefonów dominujące na rynku (kolejność nie ma znaczenia - za dynamicznie się zmienia):
    Apple (USA)
    Nokia (FIN) - dead
    Sony Ericsson (JP SWE)
    HTC (TJ)
    Toshiba (JP) - dead
    HP (USA) - dead
    Palm (USA) - dead
    Motorola (USA) - dead
    BlackBerry (CAN) - dead
    LG (KOR)
    Samsung (KOR)
    Alcatel (FR) - chinol
    Sagem (FR) - chinol
    Chonle (CHN) - lot of Chinol

    Ceny telefonów:
    HighEdd - 2300 / 4500 zł (drugie max)
    MiddleEnd - 1300 / 2300 zł
    MidEnd - 400 / 1300 (może lekko przesadziłem ale popatrzcie ceny u operatorów)

    Nie jestem "hejterem" apple czy Jobsa, czy jakimś wybujały sceptykiem. Szanuję że apple rozkręciło rynek komórek który długo przed nim śledziłem, ale trzeba patrzeć obiektywnie. Nie jestem antysemitą ale coś w pamięci się utrwaliło i żydek to żydek. Tam też ostre wałki były, ostatecznie ten wielki amazing apple możemy teraz obserwować w postaci odpowiednio wycenionych produktów :)
    Osobiście uważam że wydatek więcej niż 2300 zł za telefon to już przesada. Nie jest on ze złota czy diamentów (zabytkowy zegarek), choć i gdzie nie gdzie takie smartfony się pojawiają.

  • Author, #

    Widzisz sam jesteś ofiarą Steva skoro jesteś gotowy wydać na telefon 2300.

    Ja nigdy nie kupie telefonu za więcej niż 600 i to nie dlatego, że mnie nie stać tylko uważam to za czysty idiotyzm

  • BrumBrumBrum, #

    Bardzo konkretny wpis :) co do mnie, jestem nieugięty, dla mnie komórka jest coś warta jak kosztuje 400-600 pln. wyższa cena to zbędny zbytek, który się marnuje.

  • Chochlik, #

    Ja bym raczej powiedział, że bzdurny wpis...
    Korelacje wyciągnięte z przedstawionych danych są bardzo naciągane. I myślę, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że są wyssane z palca.

    Ja nie wybieram produktu ze względu na cenę. Wybieram produkt taki, który będzie spełniał moje potrzeby. Dopiero wtedy wybieram te produkty, na które mnie stać. A jak mnie nie stać na to co spełni moje wymagania, schodzę z wymagań. No ale zawsze musi być jakieś minimum. Co z tego, że telefon będzie kosztował 400 czy 600 zł skoro nie będzie miał tego minimum? Jeżeli taki telefon za 400-600 zł Ci starcza to super. Ale w tym wypadku to raczej jesteś nieugięty co do ceny i rezygnujesz z tego czego nie jest Ci w stanie zapewnić telefon za takie grosze.

    PS. To zdanie: "Nie jestem antysemitą ale coś w pamięci się utrwaliło i żydek to żydek." jak dla mnie całkowicie dyskredytuje jego autora. Jak każde inne zdanie zaczynające się od "nie jestem... ale...". Buractwo.

  • AntySyjon, #

    Pisanie o nim jak o kimś wielkim, zwykły dozorca niewolników w wielkiej korporacji, a taki z niego wizjoner jak z szafy kontrabas.

  • panzielu, #

    Poleca książkę "Droga Steve'a Jobsa" jest lepsza niż biografia.
    Czytałem obie więc mam porównanie.

  • thoruus, #

    Dziękuję, chętnie zajrzę. A dlaczego uważasz, że jest lepsza...?

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap

Szanowny Czytelniku.

Aby dalej móc dostarczać Ci materiały redakcyjne i udostępniać nasze usługi, pozostając w zgodzie z zasadami RODO, potrzebujemy również zgody na ewentualne dopasowywanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności. Dowiedz się więcej.