11 sierpnia 2017, Wojciech Kulik

Milionowe kary za usuwanie plików podczas kontroli w firmie

Kategoria: Technologie i Firma, Tematyka: Software i prawo

Przeniesienie jednego pliku do kosza może kosztować firmę przeszło 2 miliony złotych. Jeśli wyrok się uprawomocni – będzie tyle kosztować.

Trwa kontrola w firmie. Jeden z kierowników postanawia jednak, że to dobry czas na zrobienie porządków na dysku komputera. W ramach tych swoich działań usuwa jeden plik. Chwilę później do przedsiębiorstwa trafia informacja od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – do zapłaty będzie kara w wysokości ponad 2 milionów złotych.

To prawdziwa historia. Wydarzyła się pod koniec 2011 roku i sprawa, która się w ten sposób zrodziła, trwa aż do teraz. Pewna spółka mianowicie została oskarżona o ustalanie cen z dystrybutorami swoich produktów (wyrobów chemii gospodarczej i nawozów ogrodniczych). Ze względu na liczne „okoliczności łagodzące” kara za „zmowę” wyniosła tylko 2 mln złotych. Spółka została jednak wezwana do zapłaty kolejnych 2 mln – za brak współpracy.

UOKiK nałożył karę w wysokości dokładnie 2 047 475,10 zł w 2011 roku. Spółka się odwołała i trzy lata później sąd uchylił tę decyzję. Jak tłumaczył później w uzasadnieniu, plik nie został jako tako usunięty, a jedynie przeniesiony do kosza, co umożliwiało jego odzyskanie. Ponadto, papierowa kopia tego dokumentu została przekazana podmiotowi prowadzącemu kontrolę w firmie.

Minęły jednak kolejne trzy lata i Sąd Najwyższy nie zgodził się z tym werdyktem. Uznał, że „niewinne” przeniesienie pliku do kosza było oznaką braku współpracy ze strony spółki, a utrudnienie dostępu do pliku było przeszkodą w porównaniu dokumentu na papierze z cyfrowym oryginałem (w celu ustalenia jego autentyczności). Wyrok brzmi: kara jest aktualna. Ale i ten wyrok nie jest prawomocny.

Jakiegokolwiek finału nie znajdzie ta sprawa, sam temat powinien pozostawać żywy. Według Sądu Najwyższego każda próba utrudniania dochodzenia, a usunięcie (czy też: przeniesienie do kosza) pliku należy tak rozpatrywać, powinna być karana. I to surowo. Jest to w prosty sposób wytłumaczalne – jeśli kara nie będzie dotkliwa, firmie bardziej będzie się opłacało kasowanie dowodów. 

Kara w wysokości 2 milionów złotych ma potwierdzać winę oraz być odstraszaczem zarówno dla tej, jak i innych firm. Sam prezes UOKiK w 2011 roku zwracał uwagę na to, że to i tak niewielka kara – stanowiła bowiem wówczas nieco ponad 500 tysięcy euro, a maksymalna przewidziana sankcja to 100 razy więcej – 50 milionów euro. 

Pomijając więc cały aspekt prawny (bo od tego są sądy), nie warto nawet próbować, bo zdecydowanie nie opłaca się przenosić plików do kosza podczas kontroli w firmie. 

Źródło: Rzeczpospolita, UOKiK, inf. własna

Komentarze

  • topiq, #

    No to może bardziej opłaca się kasować z shiftem ;)

  • Wasek, #

    Jakby ktoś z rozumem chciał zrobić porządną kontrolę to by shift nie pomógł. ;)

    Oni pewnie nie usuwają z shiftem bo po kontroli chcą sobie z tego kosza wszystko przywrócić. :D

  • kitamo, #

    tu nie chodzi o to czy osoba kontrolująca potrafi odzyskac czy nie. chodzi o to ze taki plik ma być dostępny.
    w tym przypadku go nie było.
    NIe dość ze bekną za zmowy cenowe to jeszcze za utrudnianie prowadzenia czynności.
    Przedsiebiorca próbował udowodnić ze pliku nie wywalił i ze był on cały czas dostępny, dostał wyrok za brak współpracy i próbe zatajenia dowodów.
    Tak to działa.

    Kontrolujacy nie stara się jak haker szukac, on ma mieć wszystko podane na tacy a jak nie ma to takie kary idą ze głowa mała.

  • Marucins, #

    O to to, przywrócić - słowo klucz ;)

  • skalak23, #

    Szkoda że ktoś nie znał skrótu shift+del. Ciekawe czy można by się było bronić że nie wiadomo czy plik został umieszczony w koszu podczas kontroli czy przed. Ciekawe czy istnieje sposób aby to sprawdzić.

  • kitamo, #

    w ogole nie zrozumieles za co kare dostali.

  • BrumBrumBrum, #

    dokładnie tak. najlepiej jakby wszystko szło przez serwer, i wg. wewnętrznej procedury jeśli nie ma potrzeby dalszego przetwarzania, wszystko byłoby schredowane (zamazywane) z definicji. wtedy by nie było utrudniania, bo forma papierowa jest. po prostu taki jest cykl elektronicznego obiegu danych w firmie.

    dokumenty w formie plików bezpośrednio na komputerach to jakiś anachronizm.

  • drumlin, #

    myślę że taniej wyjdzie spalić cały komputer

  • milanixxx, #

    ... i z kilkoma imigrantami:)

  • Zwis88, #

    Najlepiej mieć dysk SSD, i zrobić na prędkości format c:/q
    A potem palisz janine że komp był zepsuty i czeka na informatyka

  • keeeper, #

    "zdecydowanie nie opłaca się przenosić plików do kosza podczas kontroli w firmie."


    Z tej historii płynie również inny morał - w ogóle nie opłaca się prowadzić firmy w takim kraju, gdzie za byle pierdółkę można zbankrutować.

    Wy napisaliście artykuł i wiecie, że kasować plików nie wolno. My (czytelnicy) przeczytaliśmy i też to wiemy. A co ze standardową panią Halinką z księgowości, która się tym nie interesuje i zwyczajnie chciała usunąć z dysku zapis czasu z Gabryśką z HR, w której narzeka, że ta nowa Wiola ubiera się jak pinda z ulicy?

    Nic, tylko siedzieć na 500+ i płodzić dzieci, bo wszelka inicjatywa ma zawsze pod górkę.

  • lukaszp, #

    To się nazywa mentalność niewolnika o ktòrej korwiniści tyle mòwią, pożyteczny głupek. W tym przypadku kara jest za maksymale dojenie klientòw i wykorzystywanie do tego swojej pozycji. Nie za konkurowanie ceną, nie jakością i nie uczciwą pracą własnych rąk jak to lubicie powtarzać.

    Właśnie dlatego tak jest w słabych krajach że nie można uczciwie prowadzić biznesu, wszędzie korupcja i tylko płodzić dzieci, bo zawsze znajdzie się silniejszy co cię wyrucha.

    A Halinka dostała polecenie posprzątania po sobie dowodòw a nie "przypadkowo"

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap