7 czerwca 2018, Wojciech Kulik

Microsoft i podwodne centra danych [AKT.]

Kategoria: Ciekawostki Technologie i Firma, Tematyka: Microsoft Innowacje w firmie, Producenci: Microsoft

Początkowo pomysł ten wydaje się niesamowicie szalony. Po chwili jednak można dojść do wniosku, że to faktycznie może mieć sens. AKTUALIZACJA: Teraz nadszedł czas na poważne testy.

Aktualizacja, 7 czerwca 2018: Pierwsze podwodne centrum danych Microsoftu już działa. Uruchomiony został (mający rozmiary kontenera) prototyp (z 864 serwerami w 12 szafach) u wybrzeży szkockich Orkadów. 

Jest to kamieniem milowym w projekcie Natick, o którym słyszeliśmy już dwa lata temu, a którego celem jest sprawdzenie, czy przyjazne dla środowiska i samowystarczalne serwerownie mają racę bytu. Po co? Aby odpowiedzieć na problem, jakim jest dynamiczny wzrost zapotrzebowania na chmurę. 

Natick Szkocja

Co warto wiedzieć o tym projekcie? Przede wszystkim to, że jest on bardzo ambitny, a dyrektor generalny Satya Nadella porównuje go nawet do lotów na księżyc. Dzięki umieszczeniu centrów danych w wodzie mają one mieć bezpłatny i nieograniczony dostęp do chłodzenia, jak również do energii elektrycznej (z ruchu wody). To, czy jest to optymalne ekologicznie i ekonomicznie zostanie sprawdzone podczas 12-miesięcznego testu.

„Łącząc technologię wykorzystywaną w okrętach podwodnych oraz współpracę z pionierami w dziedzinie energii morskiej, wchodzimy właśnie w kolejną fazę prac nad samowystarczalnymi podwodnymi centrami danych, które mogą świadczyć błyskawiczne usługi chmurowe dla miast zlokalizowanych na wybrzeżu” – czytamy na blogu Microsoftu. Jeśli chcecie poznać szczegóły, koniecznie tam zajrzyjcie. Spójrzcie też na materiał wideo:

 

News, 1 lutego 2016: Microsoft chce umieścić swoje centra danych na dnie oceanu. Brzmi jak szalony i autodestrukcyjny pomysł? Być może, ale w tym szaleństwie jest metoda. Amerykański gigant twierdzi, że dzięki takiemu podejściu serwery będą działać szybciej oraz będą bardziej przyjazne środowisku i łatwiejsze w instalacji.

Pierwsza kapsuła stalowa została umieszczona pod powierzchnią Pacyfiku w sierpniu ubiegłego roku. Wewnątrz niej umieszczona została pojedyncza szafa serwerowa chłodzona azotem. Załoga nie była w stanie dotrzeć do niej fizycznie, ale to było bez znaczenia, bo serwery działały i odpowiadały za część usług Azure. Cóż, coraz większe uzależnienie ludzi od usług chmurowych wymusza na ich dostawcach przemyślenia na nowo swoich strategii. Pomysł Microsoftu to Project Natick.

Project Natick ma zalet bez liku

Microsoft Project Natick ekipa

Prototypowa kapsuła projektu Natick nazywa się Leona Philpot (co jest kolejnym po Cortanie i Spartanie nawiązaniem do uniwersum Halo) i jak donosi New York Times – została wyposażona w 100 czujników do pomiaru poszczególnych czynników w warunkach podwodnych (ciśnienia, wilgotności, ruchów itp.). Jej średnica wynosi zaś około 2,5 metra.

Cel jest taki, by połączyć szereg takich kapsuł w łańcuch, a energia potrzebna do ich zasilania była generowana przez fale i pływy. To oznacza duże oszczędności. Co więcej, Microsoft ma nadzieję, że w przyszłości woda może też posłużyć do naturalnego chłodzenia serwerów.

A na tym nie koniec zalet. Otóż obecnie farmy serwerowe budowane są z dala od obszarów mieszkalnych. Tymczasem kapsuły podwodne mogłyby być instalowanie w pobliżu linii brzegowej, co oznaczałoby zmniejszenie opóźnień dla sporej części ludzkości (która osadza się w dużej mierze przy wodach). Umieszczanie kapsuł w wodzie miałoby również być szybsze (i tańsze) od budowy naziemnych serwerowni – 90 dni kontra 2 lata.

Ale co ze środowiskiem?

Microsoft Project Natick kapsuła

Oczywiście pojawiają się liczne obawy o środowisko– pomysł ten zakłada w końcu dość dużą ingerencję w naturę. Microsoft zapewnia jednak, że nie ma się o co martwić. Przede wszystkim gigant chce, by jego podwodne centra danych były w pełni zdatne do recyklingu. Poza tym, jak twierdzi, już nawet sam prototyp emituje „niesamowicie małe” ilości ciepła do otaczających go wód. 

Nawet te zapewnienia Microsoftu nie wszystkich jednak przekonują. Tym bardziej, że jeżeli wszystkie te zalety okażą się prawdziwe, to konkurencja może pójść w ślady firmy z Remond, a to może doprowadzić do stworzenia istnej „Rafy Serwerowej”. Konsekwencje tego są trudne do przewidzenia, ale w przypadku, gdy coś pójdzie nie tak, mogą one być katastrofalne.

Status projektu

Microsoft Project Natick logo

Firma Microsoft testowała kapsułę podwodną Leona Philpot przez 105 dni po czym ogłosiła „większy sukces niż oczekiwano”. Obecnie jedną z największych obaw (obok zagrożenia dla środowiska) jest sytuacja awarii sprzętu. Niemożliwe jest bowiem zwykłe wysłanie technika na dno oceanu. Podczas testu jednak do żadnej awarii nie doszło, co pozwala Microsoftowi żywić nadzieję na sukces (gigant twierdzi wręcz, że serwery zachowają dziesięcioletnią bezawaryjność).

Naukowcy i inżynierowie z firmy Microsoft rozpoczęli już prace nad kolejną kapsułą – trzy razy większą od Leona Philpot. To będzie ważny test. Tymczasem zostawiamy was z wprowadzeniem do Projektu Natick w formie wideo:

Źródło: Engadget, New York Post, Microsoft Research, TechSpot, Popular Science. Foto: Microsoft

Komentarze

  • PIRAT_PL, #

    Idea sama w sobie dość prosta a zarazem genialna chociaż konserwacja i serwis stanowią tu problem bo fizyczny dostęp do kapsuł byłby utrudniony, powinni opracować przy łańcuchach kapsuł aby szło rozdzielać segmenty bądź pojedyncze kapsuły i wyciągać na brzeg, dokonać konserwacji/napraw i odstawić kapsułę na miejsce.

  • guziel, #

    i naprawa zamiast parę godzin będzie trwała parę dni.

  • NaRaKu, #

    Uważam że to bardzo dobry pomysł. Oczywiście technologia ta jest jeszcze w dużym stopniu do opracowania, ale bądźmy szczerzy... Ocieplenie lodowców przez ciepło wytworzone z serwerów ? Musiałoby być ich naprawdę dużo, a zoabczmy jak wielka jest powierzchnia oceanów.

  • Silver, #

    + średnia głębokość oceanów 4,2 km ;)

  • Snack3rS7X, #

    Mam nadzieję, że ich szlag trafi...zachciało im się reklam w płatnym systemie skurczysynom...

  • Phurret, #

    Widziały gały co brały, trzeba było poczekać i zastanowić się dwa razy.

  • Kenjiro, #

    Z jednej strony niegłupi pomysł, ale jeden test to dużo za mało, gdyż morze jest dużo potężniejszym i znacznie bardziej podstępnym przeciwnikiem niż wszystkie inne żywioły razem wzięte. Tam gdzie nie dostanie się korozja, tam wejdą różnego rodzaju skorupiaki i roślinność, która może spowodować poważne straty, a zabezpieczenie przed tym jest bardzo drogie. Do tego ruchy wody (potężne siły) działające w różnych kierunkach i mamy dobry przepis na porażkę.
    Oczywiście wszystko to jest sprawa inżynieryjna, ale prowadzi do wysokich kosztów produkcji i utrzymania, a jeden test wiosny jeszcze nie czyni...

  • SirMichael, #

    projekt ciekawy, ale życie mnie nauczyło żeby nie wierzyć w ani jedno słowo dane przez korporacje. 0! słownie "ZERO"!
    Teraz to super projekt a za 5 lat okaże się, że użyli lipnych materiałów bo cięli koszty, zatruli wodę itd. itd.. tak samo jak korporacje wmawiały ludziom, że tytoń jest zdrowy i nie uzależnia :)

  • wasptak, #

    Co to za brednie o 2 letniej budowie serwerowni... Przecież ta puszka to 1 szafa - w nowej serwerowni która powstała w mojej firmie w ciągu 8 miesięcy mieści się takich szaf 40 (korytarze przepływowe, urządzenia sieciowe etc. etc.)

  • pkx616, #

    Życzę powodzenia przy wymianie dysków w takich serwerach :)

  • Finear, #

    instalujesz wystarczająco duży zapas żeby nie musieć ich wymieniać w momencie awarii a wymienisz je podczas wyciągnięcia kontenera z wody

  • Kenjiro, #

    W zasadzie to zapewne będą wymieniać je dopiero, gdy większa część takiego modułu będzie uszkodzona, a wcześniej będzie się po prostu dokładać moduły.
    Jeśli pierwsze testy się powiodą, to takie moduły będą instalować tysiącami.

  • plewcio, #

    ogłoszenie o pracę - Informatyk, wymagania kurs nurkowania, w każdych warunkach :P

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap

Szanowny Czytelniku.

Aby dalej móc dostarczać Ci materiały redakcyjne i udostępniać nasze usługi, pozostając w zgodzie z zasadami RODO, potrzebujemy również zgody na ewentualne dopasowywanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności. Dowiedz się więcej.