15 lipca 2017, Wojciech Kulik

Za 20 lat nowego auta z silnikiem spalinowym nie kupisz (według ING)

Kategoria: Ciekawostki Motoryzacja, Tematyka: Motoryzacja Samochody elektryczne

A nawet za 18. ING prognozuje, że najpóźniej w 2035 roku producenci samochodów wycofają się z jednostek spalinowych w swoich pojazdach.

Motoryzacja idzie w takim kierunku, że pod hasłem nowoczesne auto coraz częściej rozumie się samochód z silnikiem elektrycznym. Według holenderskiego ING dojdzie do tego, że już od 2035 roku w Europie nie będziemy w stanie kupić nowego auta z jednostką spalinową.

Sprzedaż samochodów elektrycznych – powoli, bo powoli, ale – rośnie. Jest tak niezależnie od kontynentu, co zaś oznacza, że nie inaczej jest w Europie. Są jednak trzy przeszkody, hamujące bardziej dynamiczny wzrost popularności e-aut: ograniczony zasięg, słabo rozwinięta sieć stacji ładowania oraz wciąż wysokie ceny takich pojazdów.

Ceny idą jednak w dół (na rynku pojawiają się takie samochody jak Tesla Model 3, Opel Ampera E czy Chevrolet Bolt, które kupić można już za około 35-40 tysięcy dolarów), liczne firmy chcą rozszerzać sieci ładowania, a akumulatory stają się coraz pojemniejsze. 

Według ING już w 2020 roku akumulatory będą na tyle zaawansowane, by wyeliminować ten jeden z największych problemów samochodów elektrycznych, cztery lata później utrzymanie auta na prąd będzie tańsze niż tego na benzynę, najpóźniej w 2028 roku ceny „elektryków” i „spalinowców” się zrównają, a w 2035 roku żaden producent w Europie nie będzie oferował aut, które nie działają na prąd.

ING opiera się wyłącznie na analizach i przewidywaniach ekspertów, ale coś w tym faktycznie może być. Wszak dopiero co firma Volvo zapowiedziała, że od 2019 roku będzie produkować wyłącznie auta elektryczne i hybrydowe, a kolejni producenci mogą pójść w jej ślady.

Źródło: Quartz. Foto: paulbr75/Pixabay (CC0)

Komentarze

  • vegasnight9, #

    Jeśli będzie rozbudowana sieć ładowarek fast charge i będzie można ładować auto praktycznie wszędzie w trakcie postoju na kawę to nie widzę problemu.

  • Kenjiro, #

    O ile zakres aut zwiększy się do co najmniej 400 km po autostradach i czas ładowania do 100% nie będzie dłuższy niż 30 minut. Trzeba pamiętać, że 400 km po autostradzie to tylko 3 godziny jazdy, aczkolwiek to minimum, bo dobrze by było, aby spokojnie mógł przejechać 4-5 godzin.
    W obecnych autach za grube pieniądze trzeba ładować akumulatory co ok. 1.5 godzin jazdy po autostradzie, co jest policzkiem w stronę masowego kierowcy. Rozumiem osoby, które autem się bawią, ale większość osób traktuje auto jako narzędzie służące do szybkiego i wygodnego przemieszczenia się na większe odległości rzędu 500 km i jeszcze tej możliwości brakuje (lub są w okolicach swoich granic) "elektrykom".

  • silvver, #

    Zakres? Może zasięg?

  • owatanka, #

    Eee nie raczej nie holendrzy moze i beda mieli za 20 lat tylko elektryczne pojazdy ale u nas raczej tak szybko to se nie stanie u nas najczesciej sa samochody z drugiej reki.

    Idealnym rozwiazaniem bylo by posiadac dwa auta jedno elektryczne do jazdy po miescie i okolicach a drugie do jazdy miedzy miastami.

    Jak narazie baterie sa zbyt malo pojemne a ciekawostki ze swiata nauki jeszcze przez jakis czas pozostana w laboratoriach jednoczesnie z rozwojem bateri rozwija sie tez ekopaliwo "ediesel rozwijane i produkowane prze audi" ktore bez zadnych modyfikacji silnika mozna wlewac do baku dizla takie paliwo emituje podczas spalania duzo mniej szkodliwych substancji i jest duzo czystrze dla filtrow i silnika.

    Pozostaje tez kwestia ogniw paliwowych do tej pory bardzo drogie bo korzystajace z platyny jako katalizatora na dzien dzisiejszy sa juz alternatywne katalizatory

    "Zespół naukowców z Korei Południowej i dwóch amerykańskich uniwersytetów uczynił znaczący krok do wyeliminowania największej przeszkody, jaka stoi na drodze do komercyjnego upowszechnienia się ogniw paliwowych. Chodzi mianowicie o katalizator, biorący udział w reakcji spalania paliwa, której bezpośrednim produktem jest energia elektryczna. Zwykle w tej roli stosuje się drogie i rzadkie metale, takie jak platyna. Wprawdzie opracowano już różne alternatywne katalizatory, lecz ich sprawność nie dorównywała platynie.

    Wspomniani naukowcy stworzyli natomiast niemetaliczny katalizator, który umożliwił wygenerowanie w ogniwie paliwowym o 33% większego prądu w porównaniu do platyny. Jest to grafen poddany reakcji halogenowania. W młynie kulowym mielono płatki grafitu w obecności jednego z gazów: Cl2, Br2, lub I2. W efekcie uzyskano płatki jednowarstwowego grafenu z przyłączonymi na brzegach atomami chloru, bromu, lub jodu. Uzyskany materiał testowano w roli katalizatora i stwierdzono, że zdecydowanie najlepsze rezultaty daje jodowany grafen. Ponadto, nowy katalizator jest także znacznie trwalszy od platyny — po przyspieszonym teście zużycia ogniwo z katodą pokrytą jodowanym grafenem wytwarzało prąd o natężeniu równym 85,6–87,4% początkowej wartości, natomiast w przypadku platyny było to 62,5%"

    Wycinek artykulu z eletroda.pl

  • owatanka, #

    Inny to zelatyna domowa ale:

    Dodanie cząsteczek azotanu żelaza oraz azotanu magnezu do żelatyny, spowodowało powstanie wielofazowej, gąbczastej struktury C/Fe3C/MgO. Następnie gąbka została podgrzana, dzięki czemu powstały nanocząstki węglika żelaza, które łatwo rozpuścić. Kolejnym krokiem było wypłukanie cząsteczek, które pozostawiły po sobie puste miejsca – pory, o stosunkowo dużej średnicy – około 100 mikrometrów. Uformowana struktura z otworami jak puste kapsułki utworzyła materiał o bardzo dużym polu powierzchni. Tak złożona, porowata struktura może być wykorzystana jako katalizator do ogniw paliwowych, ponieważ gwarantuje swobodny przepływ paliwa i tlenu, wykazując jednocześnie odpowiednią aktywność katalityczną dla reakcji redukcji tlenu – kluczowego procesu w produkcji energii przez ogniwa.

    zrodlo materialyinzynierskie.pl

  • Kenjiro, #

    To się okaże, bo takie auta będą kupowane masowo tylko w przypadku, gdy będzie istnieć rynek aut używanych, czyli będzie można odzyskać część kasy po 5-10 latach. Jeśli się okaże, że koszty przywrócenia funkcjonalności (np. wymiany akumulatorów) po 10 latach będzie dramatycznie wysoka, to taki rynek będzie równie dramatycznie mniejszy.
    To się przekłada również na przykład na leasingodawców, którzy będą kalkulować ceny leasingu z uwzględnieniem kosztownych napraw po 5-letnim okresie.
    Tak więc wszystko się okaże za niecałe 10 lat, gdy obecnie kupowane nowe auta zaczną być dostępne na rynku wtórnym, czy w ogóle będą i za ile.

  • 3ndriu, #

    Wątpię by mocno staniało, ropa jest wykorzystywana wszędzie, we wszystkim, w gigantycznych ilościach. Nie wiem też czy te wyliczenia obejmują samochody ciężarowe - swoje spalają. Ale płakał nie będę jak im kilka petrodolarów mniej wpadnie.

  • Barubar24, #

    Ropa wykorzystywana jest nie tylko jako paliwo, a też do produkcji innych rzeczy - polietylen, polipropylen (torebki foliowe, zabawki), leki, maści, środki smarujące i o wiele więcej.

    Spokojnie araby wyjdą na swoje.

  • darioz, #

    Spoko trzeba będzie tylko jakiegoś elektryka zawołać aby w domu zrobił instalacje do ładowania akumulatora takiego samochodu!!! I nie tylko nie trzeba już będzie płacić za paliwo ale i za ładowanie w mieście!!!

  • Skaza, #


    Oby tylko nie wprowadzili jakichś śmiesznych podatków, tak jak w przypadku tradycyjnych paliw...

  • jano91, #

    Mnie z kolei ciekawi jak masowe ładowanie wpłynie na infrastrukturę energetyczną. Czy wszędzie da się podłączyć wiele samochodów, które będą w szybkim tempie ładowały akumulatory? I co na taki wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną grupy energetyczne? Pewnie już zacierają ręce myśląc o podwyżkach. Może chociaż branża górnicza trochę do góry podskoczy, w końcu aktualnie to główne paliwo do wytwarzania energii elektrycznej. Jestem może pesymistą, ale nie jest to wszystko takie proste jak się wydaje. Może pomogą inwestycje w OZE, ale na razie taka energia także jest dość droga z powodu kosztów instalacji jak i serwisowania. Według mnie samochody spalinowe wcale nie znikną, a jedynie podzielą się miejscem na rynku...

  • kokosnh, #

    Duże ilości aut rozwalą każdą sieć energetyczną, przecież jak będziesz mieć pół miliona aut w mieście, które się będą ładować mniej więcej w podobnych godzinach, to nie ma szans...

  • kamaleon, #

    Nic nie zostanie rozwalone. Zanim bedzie tyle aut zeby zagrozic infrastrukturze sieci, to zostanie ona juz dostosowana do zwiekszonego zapotrzebowania na prad.

  • Kenjiro, #

    A kto ją tak znacząco rozbuduje? Do ładowania auta potrzeba kabli grubych jak ręka, a tu zadziała problem ostatniej mili. Co innego osiedla domów jednorodzinnych, a co innego blokowiska, których w Polsce jest miażdżąca większość.
    Ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie parkingu na 200 aut, gdzie przy każdym stanowisku będzie stacja ładowania, bo podłączenie tychże stanowisk będzie wymagało budowy stacji trafo na wysokie napięcie, a co to jest 200 aut na osiedlu, gdy są ich dziesiątki tysięcy...

  • Adixxx, #

    Myślę, że do tego czasu mogą też zniknąć problemy z długim ładowaniem akumulatorów. Może okazać się, że wybrane drogi będą w stanie ładować każdy poruszający się na nich samochód. Same ładowanie akumulatorów na stacjach będzie trwało jedynie kilka minut.

    Chociaż jestem fanem motoryzacji i dużych silników spalinowych to absolutnie nie mają one szans z elektrykami. Elektryki są zwyczajnie dużo lepsze w prawie każdym względzie. Samochody elektryczne mają też potencjał być tańsze niż spalinowe.

    Ciekawe czasy nas czekają :D

  • pablo11, #

    To, że akumulatory będą sie pojedynczo szybko ładować to nic. Wyobraź sobie małe miasto 1000 aut ładuje się jednocześnie.Każdo czas ładowania 6minut. Każdy akumulator 100KWh. Każdo pobiera 1MW, a więc potrzebny do tego jest blok energetyczny 1GW (jeden blok elektrowni węglowej)
    Co jaką odległość musiałaby taka wystąpić.

  • wojciechu15, #

    Powyższe obliczenia opłacalności tracą sens kiedy uświadomimy sobie, że prawie wszystkie kraje opierają budżety na opodatkowaniu paliw i zapewne z tego nie zrezygnują.
    Wszyscy kalkulują opłacalność zakupu aut hybrydowych i elektrycznych w oparciu o ceny paliw wraz z podatkami kiedy dla ceny 4zł/litr koszt samej benzyny wraz z marżą dystrybutora to około 1,55zł (dane z 03.2016) reszta to akcyza, VAT i opłata paliwowa.
    Kiedy tylko wpływy do budżetu z tytułu paliw zaczną spadać ze względu na mniejszy popyt to zapewne szybko rządy wymyślą jakiś podatek (np koszt utylizacji akumulatorów każą jako opłatę środowiskową płacić z góry przy zakupie auta) i okaże się, że coś co miało być tak ekonomiczne wcale ekonomiczne nie jest.

    Podobnie jest teraz w przypadku samych aut spalinowych. Przez ostatnie 40 lat technologia poszła do przodu, materiały coraz lepsze, a koszt utrzymania samochodu zamiast spadać rośnie.

  • Adriian, #

    Skoro wprowadzają akcyzę na olejki do e-papierosów, bo spadł im dochód ze zwykłych fajek, a hajs musi się zgadzać. Zrobią podatek od np składki OC. Składka wynosi 6000 zł z czego 4500 trafia do budżetu.

  • anemus, #

    To oczywiste. Niemcy już przygotowują taki podatek. Inni też choć mniej lub bardziej oficjalnie (Niemcy wcale się z tym nie kryją).

  • wiktorn86, #

    20 lat temu mówiono dokładnie to samo. Prawda jest taka, że jeżeli nie wynajdą nowej technologii magazynowania energii elektryczne samochody NIGDY nie zastąpią spalinowych. Twierdzenie że starą technologię ogniw litowo-jonowych da się jeszcze poważnie ulepszyć jest śmiechu warte. Nawet teoretyczny limit gęstości energii w tego typu ogniwach jest o rząd wielkości niższy niż w przypadku benzyny. Co dopiero realne rozwiązania.

  • kamaleon, #

    Tak 20 lat mowiono to samo, ale samochody elektryczne dopiero teraz zaczely sie popularyzowac.

    Odejscie benzynowek to kwestia czasu. Nikt poza wlascicielami ich nie lubi przez spaliny. :P

  • anemus, #

    Cóż. To się zobaczy.
    W dzisiejszych czasach paręnaście lat to cała epoka, a już teraz coraz głośniej o skrajnej nieekologiczności samochodów zasilanych z akumulatorów li-ion. Jeśli wymyślą coś lepszego lub spopularyzują ogniwa paliwowe to może ale jeśli nie to różnie może być...
    Produkcja samego akumulatora (reszty samochodu wbrew pozorom też bardziej nieekologiczna za sprawą silnika elektrycznego bez magnesów trwałych) do tesli model s to 5-cio letnia emisja C02 porównywalnego samochodu luksusowego o napędzie benzynowym i 8-mio letnia diesla. Na start, zanim samochód przejedzie jeszcze choćby metr. To sama nadwyżka w stosunku do emisji przy produkcji samochodu spalinowego. Do tego są dość zjadliwe dla środowiska i wymagają utylizacji.

  • anemus, #

    Cóż. To się zobaczy.
    W dzisiejszych czasach paręnaście lat to cała epoka, a już teraz coraz głośniej o skrajnej nieekologiczności samochodów zasilanych z akumulatorów li-ion. Jeśli wymyślą coś lepszego lub spopularyzują ogniwa paliwowe to może ale jeśli nie to różnie może być...
    Produkcja samego akumulatora (reszty samochodu wbrew pozorom też bardziej nieekologiczna za sprawą silnika elektrycznego bez magnesów trwałych) do tesli model s to 5-cio letnia emisja C02 porównywalnego samochodu luksusowego o napędzie benzynowym i 8-mio letnia diesla. Na start, zanim samochód przejedzie jeszcze choćby metr. To sama nadwyżka w stosunku do emisji przy produkcji samochodu spalinowego. Do tego są dość zjadliwe dla środowiska i wymagają utylizacji.

  • rahl_r, #

    Szerzysz tak zwane "urban legends" ktoś tam kiedyś palnął, jakie to baterie li-on są szkodliwe w produkcji i teraz każdy przeciwnik "elektryków" niesie te hasła na fladze.

    Przeciwstawiając samochodom elektrycznym modele spalinowe biorą pod uwagę tylko spalanie paliwa, tak jakby modele z silnikami na benzynę/ropę rosły na ekologicznych polach a ich eksploatacja i utylizacja nie miała żadnego wpływu na środowisko. Trzeba pamiętać o co najmniej dwóch czynnikach:
    - płyny eksploatacyjne, które regularnie trzeba wymieniać i utylizować
    - emisje substancji toksycznych (tlenki azotu i inne badziewie) itp. które mają na nas znacznie bardziej negatywny wpływ niż tony emisji CO2

    P.S.
    W kapitalizmie zawsze znakomicie działały prawa podaży i popytu, więc jeśli wzrośnie zapotrzebowanie na prąd, to jego wytwórcy się postarają aby dostarczyć wystarczającą jego ilość. Nie zapominajmy, że to nie będzie eksplozja, ale stopniowo na przestrzeni kolejnych dwóch dekad ilość pojazdów elektrycznych będzie rosła. Czasu wystarczy na zbudowanie dziesiątków nowych elektrowni.
    I niech nikt nie odpowiada głupimi argumentami w stylu: "ale sieć energetyczna już ledwie zipie". Cały problem wynika z tego, że na konkurencyjnym rynku nikt nie chce marnować mocy elektrowni i nie buduje na wyrost. Dlatego też cała energetyka ma mały zapas mocy, który na bieżąco jest rozbudowywany z roku na rok w zależności od pojawiających się potrzeb.

  • 3ndriu, #

    Zapomnieliście obaj o jednej istotnej kwestii, skąd się bierze prąd. U nas w kraju samochód elektryczny w praktyce spalałby węgiel, nie nazwę tego jakoś szczególnym postępem (czyli defakto też emitował spaliny). Inne kraje może lepiej by wyszły ale też ich nie ma za wiele. Wiem że elektrownie spalają paliwa w możliwie ekologiczny sposób, ale jak doliczy się straty na przesyle energii nie wyjdzie to najlepiej.

  • supervisor, #

    Spaliny to nic w porównaniu do odpadów po akumulatorach, i środków chemicznych stosowanych w ich produkcji.

  • Gniot, #

    No i mogło by tak być. Przynajmniej byle Kowalski nie kupi złomu za 2 tyś i nie będzie zanieczyszczał powietrza

  • zakius, #

    napęd elektryczny tak
    ale nie zasilany całkowicie z akumulatorów
    ogniwa wodorowe, niewielkie silniki spalinowe, byle zwiększyć zasięg i skrócić postoje na ładowanie

  • Betn5, #

    Lepiej żeby ING znisło opłaty w nie swoich bankomatach a nie przyszłość przewidywało :D A auto kupisz i za 50 bo paliwo na grubym hajsie jedzie :P

  • jozek23, #

    Nie wiem co tam palą w Holandii , ale nieźle działa . Co za wizja .

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap