28 września 2016, Wojciech Kulik

Elon Musk zabierze nas na Marsa - oto, jak chce to zrobić

Kategoria: Ciekawostki Nauka, Tematyka: Na Topie SpaceX Eksploracja kosmosu Elon Musk

Ludzkość jako cywilizacja międzyplanetarna. To zdecydowanie jeden z najbardziej ambitnych planów, jakie ostatnio poznaliśmy.

Elon Musk nigdy nie ukrywał, że jednym z kluczowych celów jego życia jest rozpoczęcie kolonizacji Marsa. Plan bez wątpienia jest ambitny, ale czy filantrop z Republiki Południowej Afryki ma jakiś konkretny pomysł, jak tego dokonać? Odpowiedź brzmi: jak najbardziej. Założenia swojej misji przedstawił we wtorek podczas specjalnej konferencji należącej do niego firmy SpaceX.

Ambitny plan Elona Muska

Człowiek nigdy dotąd nie postawił stopy na innej planecie. Tymczasem Elon Musk nie tylko chce tego dokonać, ale wręcz sprawić, by ludzie masowo zaczęli zamieszkiwać Czerwoną Planetę – budować tam miasta i uprawiać rośliny… 

NIECH LUDZKOŚĆ STANIE SIĘ
CYWILIZACJĄ MIĘDZYPLANETARNĄ

To cel, o którym dotąd nikt tak naprawdę głośno nie mówił, ale trzeba przyznać, że SpaceX robi ostatnio więcej, niż ktokolwiek, by umożliwić jego realizację. Niemniej nie zmienia to faktu, że plan jest – nomen omen – kosmiczny.

Mars

Dlaczego akurat Mars? Odpowiedź jest prosta: po pierwsze, bo jest blisko. Po drugie, ma zbliżoną charakterystykę do Ziemi i teoretycznie może tam istnieć życie. Inne, nawet stosunkowo blisko położone planety, są natomiast niezbyt przyjazne człowiekowi.

MARSJAŃSKA CYWILIZACJA,
POTRZEBA 40-100 LAT, BY JĄ UTWORZYĆ

Elon Musk uważa, że utworzenie samowystarczalnej cywilizacji na Marsie zajęłoby ludzkości od 40 do 100 lat od momentu lądowania na jego powierzchni kapsuły wypełnionej kolonistami. 

SpaceX Mars kapsuła

Zakładając, że cywilizacja miałaby liczyć milion ludzi, a rakieta proponowana przez Muska mogłaby pomieścić około setki, to przy kilkuset lotach co drugi rok (a takie jest minimalne założenie), właśnie tyle czasu trzeba by było. Ewentualne opóźnienia mogą zaś wynikać z procesu tworzenia kolejnych rakiet.

PIERWSI KOLONIZATORZY 
„MUSZĄ BYĆ GOTOWI NA ŚMIERĆ”

„To będzie niesamowita przygoda. Myślę o tym, jak o najbardziej inspirującym zdarzeniu, jakie mogę sobie wyobrazić” – mówił Musk podczas konferencji. – „Życie powinno być czymś więcej niż tylko rozwiązywaniem doczesnych problemów. Musimy się obudzić, ekscytować się przyszłością, inspirować się i pragnąć żyć”.

Ale jeśli pragniecie żyć tak bardzo, że nie nastawiacie się raczej na rychłą śmierć, to zawód: kolonizator nie jest raczej dla was. Musk ma świadomość tego, że misja obarczona jest ogromnym ryzykiem i w każdej chwili coś może pójść nie tak.

Elon Musk

Wizjoner twierdzi, że prawdopodobieństwo zgonu wśród pierwszych kolonizatorów będzie dość duże. Nie uważa on jednak, by miało to zniechęcić potencjalnych uczestników misji. Kluczem do sukcesu jest to, by było ich jak najwięcej – dzięki temu szybciej może udać się stworzyć samowystarczalną cywilizację.

JAK DOSTAĆ SIĘ NA MARSA,
CZYLI PROBLEMY, KTÓRE TRZEBA POKONAĆ

SpaceX od lat prowadzi badania nad różnymi technologiami, dzięki którymi misja: Mars może dojść do skutku. Podstawowy problem, jaki to dzisiaj uniemożliwia, to zbyt duże koszty i nieefektywność obecnych rozwiązań rakietowych.

Podczas konferencji Musk wypunktował cztery elementy, które mają pozwolić uporać się z tym problemem. To 1) rakiety wielokrotnego użytku (na tym polu są już pierwsze sukcesy), 2) stacje tankowania na orbicie, 3) możliwość produkcji paliwa na powierzchni Marsa oraz 4) wykorzystanie odpowiedniego paliwa, na bazie metanu. 

Na Marsa zabierze nas SpaceX Interplanetary Transport System

Aby przetransportować kolonizatorów z Ziemi na Marsa, potrzebny jest odpowiedni sprzęt. Firma SpaceX zaprezentowała więc Interplanetary Transport System – międzyplanetarny system transportowy, złożony z rakiety i statku. To system, który będzie niemal dwa razy większy od rakiety Falcon 9 – będzie miał 122 metry wysokości.

SpaceX Raptor

ITS jest także niezwykle potężny. Ciąg rakiety przekracza 127 MN (to 18 razy więcej niż Falcon 9). Jej rdzeniem będzie natomiast układ 42 silników Raptor (dla porównania: Falcon 9 ma 9 silników Merlin 1D+, 5 razy mniej wydajnych niż Raptory). Maksymalna prędkość: ponad 8,5 tys. km/godz.

100 OSÓB NA POKŁAD
INTERPLANETARY TRANSPORT SYSTEM

Statek Interplanetary Transport System będzie miał niespełna 50 metrów wysokości, a jego średnica wyniesie 17 metrów. Elon Musk twierdzi, że potężne rozmiary pozwolą jednorazowo transportować powyżej 100 osób, a z czasem liczba ta wzrosnąć ma nawet do 200. Jakie będą mieli warunki? Wizjoner zapewnia, że „komfortowe” – wewnątrz znajdą się sypialnie, restarutacje i pokoje rozrywkowe.

SpaceX ITS

Interplanetary Transport System będzie w stanie wynieść na orbitę ponad 100-tonowy ładunek. To bardzo ważne, jako że wraz z ludźmi na Czerwoną Planetę polecą zapasy żywności, potrzebne wyposażenie oraz sprzęt, który zostanie wykorzystany na Marsie, przede wszystkim w celu rozbudowy miast.

BILET NA MARSA: 200 000 DOLARÓW
CZAS TRWANIA LOTU: OD 80 DO 150 DNI

Pierwszy egzemplarz statku ITS zostanie nazwany „Heart of Gold”, na cześć Douglasa Adamsa i statku z The Hitchiker’s Guide to the Galaxy. Na jego pokład wejdzie około 100 osób, dzięki czemu koszty transportu zostaną zredukowane do 200 tysięcy dolarów.

SpaceX statek ITS

Ostatecznym celem Muska jest, by statek mógł zabrać na pokład nawet 200 ludzi. Bilet na Marsa ma kosztować bowiem tyle, co zbudowanie domu na Ziemi. To brzmi jak plan – może nieco zbyt optymistyczny, ale na pewno intrygujący.

Ile taki lot miałby zająć czasu? Elon Musk twierdzi, że w zależności od roku i poziomu zaawansowania rozwijanej przez SpaceX technologii, od 80 do 150 dni. Wizjoner żywi również nadzieję, że czas transportu skróci się do zalewie 30 dni „w bardziej odległej przyszłości”.

Jak już wspominaliśmy, jednym z kluczowych elementów marsjańskiej misji jest stworzenie rakiet wielokrotnego użytku. Plan jest taki, by każdy egzemplarz międzyplanetarnego systemu transportowego SpaceX mógł wykonywać lot co drugi rok. Przewidywana żywotność wynosi 12 takich lotów. 

Zejdźmy na ziemię

Testy rakiety i statku Interplanetary Transport System mają odbyć się w ciągu najbliższych kilku lat. Pierwszy lot na Marsa odbyć ma się natomiast w roku 2023. To bardzo mało czasu, ale wygląda na to, że Elon Musk jest pewny swego.

SpaceX kosmodrom

Zejdźmy jednak na ziemię. Co jeszcze stoi na przeszkodzie?

LECIMY NA MARSA
TYLKO SKĄD NA TO WZIĄĆ PIENIĄDZE

Same kwestie techniczne to tylko jedna z wielu niewiadomych. Kolejną jest finansowanie. Tutaj niestety zabrakło konkretnych informacji, choć Musk ma nadzieję, że uda się pozyskać zarówno środki prywatne, jak i publiczne.

Głównym źródłem przychodów SpaceX, które następnie zasilą budżet marsjański, ma być dotychczasowa działalność firmy, czyli wynoszenie satelitów na orbitę, dostarczanie zapasów na stacje kosmiczne i podobne misje. W przyszłości dołączyć mają pieniądze zebrane od kolonizatorów oraz… Kickstarter.

Na plany Elona Muska z pewnością trzeba patrzeć z przymrużeniem oka. Nie należy przekreślać szans na ich realizację, ale nie można też z pełnym przekonaniem stwierdzić, że wszystkie te cele są realne do osiągnięcia. 

Jedno jednak trzeba Muskowi przyznać – cel: inspirować ludzi i pobudzać ich wyobraźnię na pewno został osiągnięty. A samo to już nas przybliża do tego, by – cytując jego słowa – ludzkość stała się cywilizacją międzyplanetarną.

Źródło: SpaceX, The Verge, Engadget, TechSpot, Phys.org

Komentarze

  • Q'bot, #

    Zawsze jakiś plan na życie... Zaciągnąć kredyt na swoją duszę i polecieć w stronę Marsa ;)

  • misiofazi, #

    szkoda, że taka potęga jak USA woli trwonić pieniądze w wojny o ropę zamiast inwestować w np napędy wodorowe itp ... ale cóż wymagać jak cała gospodarka opiera się o zbrojeniówkę.

    Szkoda, że tak mało jest na tym świecie ambitnych ludzi... gdyby tak Apple zainwestowało choć cześć pieniędzy w badania nad rakiem...

    Ehh...marzenia

  • zdziseq, #

    To raczej nie nastapi szybko. Rak i inne choroby napedzaja kieszenie producentow lekow. Zaden prezes firmy farmaceutycznej nie zgodzi sie lobbowac za tym aby objac na wieksza skale badania nad lekarstwem. To strzelanie sobie w kolano. Popatrzcie na reklamy co chwile sa jakies nowosci na bole glowy, na stawy, na watrobe itp, ktore faktycznie kreca sie wokol jednego wynalezionego specyfiku tylko maja rozne nazwy. Nikt nic nowego nie wynalaz. Antybiotyki od lat 80tych nie sa rozwijane bo nie ma co rozwijac, krecimy sie w kolko.

  • rlistek, #

    Dokładnie. Korporacje farmaceutyczne bardziej zainteresowane są tworzeniem nowych chorób niż leków.

  • Bostonawy, #

    Jestem za tym żeby w kosmos, na Marsa lub inne planety podobne do Ziemi polecieli tylko i wyłącznie uczeni, naukowcy wynalazcy, inżynierowie itd, czyli cała elita intelektualna. Wysłać ich tam ile się da w kilka kursów żeby na spokojnie mogli tworzyć nowy świat, natomiast na Ziemi pozostawić wszystkie zwierzęta tj. bankowców, wojskowych, polityków, biznesmenów itd i traktować tą planetę jako zoo żeby później masowo wyciągać z niej ludzi którzy są jeszcze coś warci i tych których da się jeszcze uratować.

  • zdziseq, #

    nawiazanie do filmu Elysium? Na pewno tego chcesz?

  • Halidar, #

    O tym samym pomyślałem

  • rlistek, #

    Przecież to był tak lewacki film, że aż się cieżko go oglądało.

  • Yaceek, #

    Elysium było właśnie na odwrót. Do Elysium trafiali ludzie, którzy po prostu mieli pieniądze.

  • Bostonawy, #

    Pod koniec pisania posta też skojarzył mi się ten film ale jak mówi kolega wyżej w filmie było trochę na odwrót.

  • brtsh, #

    Jak widać na filmiku maksymalna prędkość to ponad 100 000 km/h, a nie tak jak twierdzi autor 8500 km/h

  • brtsh, #

    Jak widać na filmiku maksymalna prędkość to ponad 100 000 km/h, a nie tak jak twierdzi autor 8500 km/h

  • randallandhopkirk, #

    Mars ?!? Lepiej chłop by odwiedził Bytom albo Radom, gwarantowana podróż nie tylko w przestrzeni ale i w czasie :-D

  • Hello, #

    Mogliśmy ludzi wysłać na Marsa i dalej już w latach 60-70.
    I to w setkach.

    I tak samo dziś.
    Wystarczy dać kopa z zad zielonym i odkopać Projekt Orion.
    http://en.wikipedia...uclear_propulsion)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Program_Orion
    Banalnie prosty do zbudowania, z ogromnym udźwigiem, super tani.
    Miasto na Marsa? Nie ma problemu na przyszły rok.
    Ba można było wysłać załogową misję do innych gwiazd już 40 lat temu:
    "masa "8.000.000 ton (wersja międzygwiezdna napędzana ładunkami termojądrowymi – mogąca osiągnąć 10% prędkości światła"

  • bronekmp, #

    Niestety nie jest to takie proste. Przynajmniej jeżeli mówimy o podróżach międzygwiezdnych. Najbliższa gwiazda od Ziemi w przybliżeniu 4 lata świetlne - czyli co najmniej 40 lat w jedną stronę + przyspieszanie i hamowanie - pewnie osiągniemy wtedy co najmniej 50 lat w jedną stronę. Dla dorosłych startujących z Ziemi byłby to lot w jedną stronę. Do tego dochodzi mnóstwo problemów pobocznych. Nie posiadamy technologii pól siłowych. Zderzenie przy 10% prędkości światła z czymkolwiek będzie tragiczne.
    Co do napędów ciekawie prezentuje się ostatnio em drive. http://pclab.pl/news63528.html
    https://www.nasaspa...turistic-em-drive/
    Co raz więcej potwierdzeń, że to działa.

  • bembol, #

    Ciekawa analogia do Odyssey One Evana Currie

  • Fenio, #

    Nawet podczas lotu na Marsa problem zderzenia z kosmicznymi "kamykami" jest bardziej poważny niż się niektórym wizjonerom wydaje. Kilka miesięcy lotu podczas którego wystarczy nawet 5mm średnicy obiekt i statek zostanie przestrzelony jak kartonowe pudło śrutem z wiatrówki.

  • Hello, #

    Kosmos jest baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo pusty.

    Dwa w Orionie ściany robisz grube. Ma wytrzymać wibracje i chronić przed promieniowaniem (to od razu rozwiązuje problem promieniowania międzygwiezdnego)
    To nie blaszki aluminiowe jak w wydmuszkach jakie dziś robimy.

    Nie ma też problemów z miejscem więc robisz strukturę komorową - nawet jak się gdzieś zrobi dziura szansa jedna na miliony - to się odłączy moduł, uszczelni i po problemie.

  • Fenio, #

    Kosmos jest bardzo pusty ale nie całkiem pusty. Co innego orbitować w pobliżu planety która ściąga większość "okruchów" na siebie a co innego przemierzać przestrzeń międzyplanetarną przez całe miesiące. Prawdopodobieństwo spotkania z taką bryłką rośnie wraz z czasem podróży.
    Nawet jeśli statek będzie miał grube poszycie to nadal nie będzie to pancerne poszycie. Gigantyczne prędkości powodują że wystarczy bardzo mała bryłka składająca się np. z metalu i efekt będzie jak w czołgu który dostał z podkalibrowego pocisku przeciwpancernego. Prędkość zrobi swoje. Sam fakt takiego ryzyka może się negatywnie odbić na psychice podróżników którzy przez pierwsze dni będą mieli co robić bo wszystko nowe. Ale po kilkudziesięciu dniach przyjdzie czas nudy i rozmyślania o zagrożeniach których są setki.

  • Hello, #

    Naprawdę kosmos jest baaaaardzo pusty.
    Poza układami słonecznymi i dyskami akreacyjnymi jeszcze bardziej.

    To nie zaśmiecona orbita Ziemi...

    Naprawdę szansa na zderzenie z czymś co mogło by zaszkodzić statkowi opartemu na pomyśle Oriona w przestrzeni międzygwiezdnej jest *cough* astronomicznie mała. :)

    Zapewniam cię spali by spokojnie.

  • ralf0077, #

    niestety wyzej wspomniany wizjoner nie wspomina o tym ze mars nie ma takiego jak ziemia pola magnetycznego tylko jego niewielkie pozostałości z zamierzchłej przeszłości wiec jest 24 godziny na dobe omiatany smiercionosnym promieniowaniem i zyc mozna tam jedynie pod ziemia lub w skafandrze

  • plmnbv1, #

    Tam nie ma tlenu, zatem problem ze skafandrem i tak pozostaje.

  • Promilus, #

    To akurat nie problem biorąc pod uwagę, że cała cywilizacja będzie opierać się o zamknięte habitaty. Jak ktoś się będzie chciał po marsjańskim gruncie przespacerować to i tak w skafandrze kosmicznym (choć tutaj można będzie trochę odchudzić skafander, bo ani aż tak wielkiego promieniowania, ani tak kompletnej próżni na marsie nie będzie).
    Największym problemem będzie:
    1. Uzysk energii - co prawda energii słonecznej jeszcze tam sporo dociera, ale jednak znacznie mniej niż na Ziemię, dodatkowo burze piaskowe będą psuć panele. Pozostaje energia nuklearna z zamkniętym obiegiem wody.
    2. Odpowiednie proporcje roślin i ludzi - by zapewnić produkcję tlenu i żywności
    3. samowystarczalność materiałowa (nie licząc egzotycznych surowców Mars musi zapewniać materiały konstrukcyjne - stal, aluminium, miedź, szkło, cement etc.)
    Kilka dekad zajmie samo założenie osady samowystarczalnej - przez cały ten czas będzie ona mocno uzależniona od dostaw z Ziemi. Jest to bez sensu dlatego musi być najpierw zrobiona albo orbitalna, albo księżycowa "baza transportowa". Z Ziemi komponenty będą wysyłane tam, a z bazy dopiero na Marsa (dlaczego? Bo z Ziemi można wykorzystać jednorazowe systemy, a z orbity przystosowane do wielu podróży bazaMars co obniży koszty; w najlepszym przypadku może do tego czasu będzie wyrzutnia EM opracowana która na orbitę będzie dostarczać ładunek na zasadzie działania railgun albo coilgun - takie prace są prowadzone).

  • borat1979, #

    Zabierze ale za pieniądze podatników. Gdyby nie wszelkiego rodzaju ulgi i dopłaty z budżetu to tych jego elektrycznych wynalazków to jego Tesla byłaby bankrutem.

  • plmnbv1, #

    Prędzej wystrzeliłbym wszystkie nuki na naszą planetę niż dał psychopatom (ludziom) podbijać wszechświat.

    Postawię moją flagę na ziemi "Amerykańskiej" - BEE, wojna itd.
    Ameryka postawi flagę na innej planecie - Wow, good job "exploration"
    Ludzie zniewolili ludzi - BEE
    Ludzie zniewolili zwierzęta - Okay, taka kolej rzeczy, Master Race.
    Ludzie zniewolą inną rasę na innej planecie - Okay, we proud.
    Inna rasa zniewoli ludzi na naszej planecie - Bee, źli "obcy". Jesus, Allah, Budda itp. halp mah.
    P******** Hipokryci. Sprowadźcie na siebie zagładę i nie róbcie innym problemów, bo na tej planecie niewinne są tylko:
    Zwierzęta i małe dzieci.

  • Promilus, #

    Ja powiem inaczej - USA zrobi bombę termojądrową - good job. Potem wymyślą pakt o nierozprzestrzenianiu broni atomowej i oczekują że reszta krajów solidarnie przyklaśnie pomysłowi gdy oni (i inne atomowe mocarstwa) nadal się zbroją!

    USA (i nie tylko) podzielili sobie Antarktydę, porozsiewali placówki badawcze, a później pod pozorem traktatu zablokowali niejako wszelkie militarne rozwiązania roszczeń terytorialnych ;)

    Księżyc? To samo. Też jest umowa ;) Ale jak przyjdzie co do czego i będzie kolejny wyścig to zgadnijcie czyja baza najeżona bronią będzie tam pierwsza stała? :P

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap